Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2012
Dzisiaj zważyliśmy Anię i okazało się, że przybrała całkiem ładnie, bo 320 g przez ostatnie 10 dni. Może więc moje zmartwienie, że je za mało jest bezpodstawne...Tak naprawdę nie wiem, ile powinna jeść. Nie wiem, ile zjada z piersi, bo z butelki widać, a tu nie...Jedno jest pewne, że nie sygnalizuje głodu jak donoszony dzieciaczek, czyli płaczem, ale np. zaczyna ssać rękaw albo paluszki :-) Ale coraz częściej zdarza się, że rzuca się na pierś albo butelkę, otwierając szeroko buzię. Przeważnie jednak muszę ją bardzo zachęcać, a nawet wciskać smoczek i nie czuję się z tym komfortowo, bo byłam przeciwnikiem zmuszania dzieci do jedzenia...Tym bardziej, że jak powiedziała nam położna, maluszki, które było po porodzie odśluzowywane źle kojarzą wciskanie czegoś do buźki :-( Ale podobno na instynkcie samozachowawczym wcześniaka nie można polegać...Grunt, że karmię ją już głównie piersią i mam nadzieję, że jesteśmy na dobrej do drodze do pełnego naturalnego karmienia.

Póki co Mała dzień i noc …

Pierwszy miesiąc za nami

Ania kończy dziś 4 tygodnie. Kiedy nie śpi, bystro się rozgląda, więc postanowiłam urozmaicić jej trochę otoczenie, choć jej wzrok nie sięga prawdopodobnie dalej niż kilkadziesiąt cm :-) Zaopatrzyłam się w najprostszą konstrukcję nadłóżeczkową z pozytywką (gdzie to się ścisza??) i trochę naklejek na ścianę, które poprzyklejaliśmy z radością przedszkolaków trochę bez ładu i składu :-)
Sukcesem Anusi, z którego bardzo się cieszę jest pierwsza noc bez butelki i to a jej wyraźne życzenie :-) Mleczko prosto od mamy bardziej jej posmakowało i mam nadzieję, że to zapowiedź odstawienia smoczka, a bardzo bałam się, że przejście z łatwiejszego jedzenia na trudniejsze będzie prawie niemożliwe. Desperackie próby bardzo mnie przygnębiały...Dalej nie jest łatwo, ale może już z górki?...
Mamy za sobą wizytę położnej, ale bez wagi, więc nie wiem, ile Mała waży. Była też nasza pani pediatra, zbadała Anusię i wszystko jest ok, choć jej charczenie, sapanie i kichanie już raz wypędziło nas na izbę przyjęć…

Jesteśmy już w domu!

We wtorek Ania osiągnęła magiczne 2 kg i wypisali nas do domku, równo 3 tygodnie od porodu. Jest zdrowa, grzeczna, ale jeść niespecjalnie lubi...Trochę walczymy, żeby piła mleczko, a niełatwo pokonać taki zaciśnięty dzióbek... Dla mnie pobyt w szpitalu był dość męczący, ale dzięki Łukaszowi, który codziennie dzielnie kursował do Legnicy, jednym i drugim Rodzicom oraz Siostrze miałam co jeść:-) A dzięki wsparciu wielu Przyjaciół trzymałam się psychicznie, za co wszystkim bardzo bardzo dziękuję!