Przejdź do głównej zawartości

Pierwszy miesiąc za nami

Ania kończy dziś 4 tygodnie. Kiedy nie śpi, bystro się rozgląda, więc postanowiłam urozmaicić jej trochę otoczenie, choć jej wzrok nie sięga prawdopodobnie dalej niż kilkadziesiąt cm :-) Zaopatrzyłam się w najprostszą konstrukcję nadłóżeczkową z pozytywką (gdzie to się ścisza??) i trochę naklejek na ścianę, które poprzyklejaliśmy z radością przedszkolaków trochę bez ładu i składu :-)

Sukcesem Anusi, z którego bardzo się cieszę jest pierwsza noc bez butelki i to a jej wyraźne życzenie :-) Mleczko prosto od mamy bardziej jej posmakowało i mam nadzieję, że to zapowiedź odstawienia smoczka, a bardzo bałam się, że przejście z łatwiejszego jedzenia na trudniejsze będzie prawie niemożliwe. Desperackie próby bardzo mnie przygnębiały...Dalej nie jest łatwo, ale może już z górki?...
Mamy za sobą wizytę położnej, ale bez wagi, więc nie wiem, ile Mała waży. Była też nasza pani pediatra, zbadała Anusię i wszystko jest ok, choć jej charczenie, sapanie i kichanie już raz wypędziło nas na izbę przyjęć, w obawie przed jakimś zapaleniem oskrzeli czy coś...Ale dzieci tak mają, zwłaszcza wcześniaki. Dźwięki wydaje niesamowite, zwłaszcza w nocy, kiedy mam wrażenie, że wcale nie śpi - odsypia w dzień...
Niedługo wybierzemy się na pierwszy spacer.
A my jesteśmy zmęczeni :-) Niewyspaniem. Inne rzeczy jakoś ogarniamy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…