Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2013

O blogowaniu

Od jakiegoś czasu zastanawiam się, po co właściwie ludzie piszą blogi. Po co ja piszę. Mam na myśli blogi dotyczące codziennego, rodzinnego życia. I tak szczerze mówiąc - nie potrafię sobie odpowiedzieć. Pierwszy powód: "ku pamięci". Owszem, ale równie dobrze mogłabym pisać pamiętnik w Wordzie i nie publikować go w sieci :-)  Drugi powód: "dla rodziny i znajomych, żeby mogli poczytać co u nas". Ale przecież nie jest to blog zamknięty hasłem, dostępny tylko dla wtajemniczonych czytelników.  Być może mam potrzebę wyartykułowania pewnych myśli, emocji, nie tylko dla siebie, ale też dla innych, choćby przypadkowych osób. Miło mi też przeczytać komentarz, choć jest ich jak na lekarstwo.  A czemu sama poświęcam cenny czas swojego odpoczynku, ślęcząc przed monitorem? Bo lubię :-)  Ciekawi mnie jak radzą sobie inne mamy, czego doświadczają, jak rosną ich dzieci. Mogłabym bez tego żyć, ale że nie oglądam seriali, to sobie chociaż poczytam o życiu innych ;-) Z blogami jest …
Lubię takie kino. Ciepłe, ludzkie, refleksyjne.

Lubię też takie dni, jak dzisiaj, choć poniedziałek :-)
Może dlatego, że miałam wyjątkowo dużo czasu dla siebie, bo Ania była na długim spacerze z dziadkami, a teraz poszła na drugi z tatą.
Byłam u fryzjera, a to zawsze poprawia humor :-)
Kupiłam sobie coś ładnego :-)
Przerobiłam stare spodnie na rybaczki.
Dziergam chustę na szydełku, wróciła moja pasja :-)

Ale skoro nie mam chandry dzisiaj, to pewnie będę miała jutro, ha ha :-)

Atramentowy Anioł

Krążyłam dzisiaj z wózkiem niedaleko domu. Im bardziej chciałam, żeby Ania zasnęła, tym ona mocniej walczyła z sennością. Może było jej po prostu za gorąco, choć trzymałyśmy się cienia. W pewnej chwili zagadnęła mnie starsza pani poruszająca się o dwóch kulach, z gatunku tych, który wzbudzają we mnie ogromną sympatię: miła dama z błękitnymi loczkami na głowie i bystrym spojrzeniem. Drobniutka, krucha, ale z niezwykłą godnością w całej postawie przygniecionej wiekiem i chorobą. Osoba, z którą chciałoby się pogawędzić i napić herbaty. Zapytała czy nie wiem, gdzie przyjmuje gastrolog, bo przeszła pół miasta, ktoś jej polecił jego gabinet. Wiedziałam, w której bramie, ale dokładnego adresu nie znałam. Zaproponowałam, żeby poczekała na ławeczce, a ja wrócę się kawałek i odczytam z szyldu zawieszonego  na elewacji budynku. Dodałam, że prawdopodobnie lekarz ten przyjmuje w określonych godzinach i warto wcześniej zarejestrować się pod podanym numerem telefonu. Nie miałam nic do pisania, ale …

Niemoc twócza

Nie lubię poniedziałków, taki frazes wyświechtany, wszak dzień jak co dzień. Ale coś jest takiego, że ciężko znowu wskoczyć w tydzień powszedni. I nie wiem, czy mam jakąś wadę ukrytą pod tytułem brak entuzjazmu do życia, czy biometr niekorzystny ;-) Nie mam żadnych powodów do niezadowolenia, za to wiele do poczucia szczęścia i wdzięczności. A im bardziej zdaję sobie z tego sprawę, tym więcej we mnie poczucia winy, że miewam dni z nosem na kwintę, a tu dzieci na świecie głodują, szpitale wypełnione są chorymi, a bezdomni marzną w szałasach skleconych z tektury :-(  Zajmuję się jednym li tylko mało kłopotliwym dzieciątkiem, a nie mam czasu na pasje, ambitne lektury, naukę języka czy cokolwiek wymagającego intelektualnego zacięcia. Nawet pisanie bloga... Co usiądę, wszystkie myśli wyparowują mi z głowy. Żeby chociaż mieszkanie lśniło czystością albo obiad był twórczą niespodzianką. Wszak Pascal i Okrasa inspirują, pomysłami sypią jak z rękawa, nic tylko iść do Lidla i kopiować międzynar…

Mufinki na chandrę matki karmiącej alergika

Mam takie koło ratunkowe na słodyczową chandrę. Właściwie lepiej nazwać to blaszką ratunkową, z której po 25 minutach wyskakuje 12 pulchnych babeczek. Do zdjęcia dotrwało już jak widać tylko 9 ;-)


A chandrę mam, bo czytam sobie powieść, której akcja dzieje się w Paryżu, a bohaterka cały czas coś gotuje, nie skąpiąc masła, jajek, czekolady, orzechów, bitej śmietany....Przeżywam męki Tantala :-(

Dziś w cieście wylądowało rozgotowane siemię lniane, pozostałość po wywarze do kąpieli Ani i żurawina, a delikatną nutkę kawową uzyskałam dosypując do przepisu bazy 2 łyżki napoju orkiszowego w proszku. Kupiłam go jako zabielacz do kawy i erzac mleka, ale kolor ma brązowy :-)

MUFINKI KRYZYSOWE

Składniki suche:
2 szklanki mąki pszennej
0,5 szklanki zmielonych płatków owsianych
0,5 szklanki cukru
opakowanie cukru waniliowego
łyżka proszku do pieczenia
2 łyżki mleka roślinnego w proszku

mokre:
szklanka wody gazowanej (miałam akurat mineralną lekkonasyconą)
pół szklanki oleju
łyżka octu jabłkowego

żur…