Przejdź do głównej zawartości

Niemoc twócza

Nie lubię poniedziałków, taki frazes wyświechtany, wszak dzień jak co dzień. Ale coś jest takiego, że ciężko znowu wskoczyć w tydzień powszedni. I nie wiem, czy mam jakąś wadę ukrytą pod tytułem brak entuzjazmu do życia, czy biometr niekorzystny ;-) Nie mam żadnych powodów do niezadowolenia, za to wiele do poczucia szczęścia i wdzięczności. A im bardziej zdaję sobie z tego sprawę, tym więcej we mnie poczucia winy, że miewam dni z nosem na kwintę, a tu dzieci na świecie głodują, szpitale wypełnione są chorymi, a bezdomni marzną w szałasach skleconych z tektury :-(  Zajmuję się jednym li tylko mało kłopotliwym dzieciątkiem, a nie mam czasu na pasje, ambitne lektury, naukę języka czy cokolwiek wymagającego intelektualnego zacięcia. Nawet pisanie bloga... Co usiądę, wszystkie myśli wyparowują mi z głowy. Żeby chociaż mieszkanie lśniło czystością albo obiad był twórczą niespodzianką. Wszak Pascal i Okrasa inspirują, pomysłami sypią jak z rękawa, nic tylko iść do Lidla i kopiować międzynarodową kuchnię. Żebym chociaż wymyślała jakieś edukacyjne zabawy-pomoc naukową dostałam, ale Ania nadal bawi się kuchennymi przyrządami i "układa" mi rzeczy w szafie. Żebym przynajmniej szydełkowała w międzyczasie-nie mogę od miesięcy skończyć szalika na drutach, a temperatura za oknem do tego nie mobilizuje;-) 
W dodatku jestem matką dosłownie zdeptaną przez własne dziecko. Ta mała istota, którą kocham i uwielbiam wchodzi mi na głowę, ciągnie za włosy, kolczyki, odbija paluszki na okularach, klepie po brzuchu, dłubie w pępku, robi mostki i szpagaty, a jednocześnie pracowicie napełnia brzuszek. Ja radochę mam mniejszą, żeby nie powiedzieć - wcale już nie mam! buuu... Ale nie umiem ukrócić tego procederu pod tytułem artystyczne karmienie piersią...

foto: barbarakwarc.blogspot.com

Komentarze

Ola pisze…
Ja mam tak przez cały tydzień. Z tą różnicą, że moje dziecko jest z tych bardziej absorbujących (wspina się na szafy, wydłubuje zaślepki z kontaktów, odkręca gaz i włamuje się do zabezpieczonej szuflady z nożami), a ja nie umiem robić na drutach;p

Pozdrawiamy:)

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…