Przejdź do głównej zawartości

Gorąco

Tropikalna pogoda mi nie służy, nie lubię skrajności. W dodatku od poniedziałku goni mnie chandra, ja przed nią uciekam, a bieganie w upał jest dość wykańczające, tylko dzieci znajdują na to siłę;-)

Wstąpiłam dziś w trakcie spaceru do naszego kościoła, czasem sobie tam zachodzimy z Anią. W trakcie modlitwy podeszła do mnie starsza pani i podsunęła mi pod nos karteczkę, "Proszę przeczytać!". Zerknęłam co za litania. A tekst dotyczył godnego stroju w świątyni. I o ile zgadzam się co do treści i uważam, że jak najbardziej wypada się ubrać stosownie do miejsca, to zrobiło mi się przykro. Bo miałam na sobie sukienkę za kolano, nieprzejrzystą, dość zabudowaną, bez dekoltu, nie na cienkich ramiączkach, nic z bielizny mi nie wystawało. Ale rękawów nie miała...Pani uznała ją widać za nieprzyzwoitą i wkroczyła do akcji...

Czy ta sukienka naprawdę aż tak razi?






Komentarze

Ola Giczewska pisze…
Nie należy się przejmować opinią tej pani. Poza tym do kościoła nie chodzi się na rewię mody tylko w innych celach, zatem nikt nie powinien zwracać Pani uwagi na ubiór ;)
Zapraszam na mojego nowego bloga i oddanie komentarza na temat osobistej 'odskoczni', w kolejnym poście chcę zrobić małe podsumowanie;). Będzie więcej postów, ciekawych wywiadów i felietonów, każdy znajdzie coś dla siebie.
http://giczalke.blogspot.com/
M pisze…
Kiedyś tez tego nie rozumiałam, aż pewnego razu zdecydowałam się załozyć 'nieprzepisową' sukienkę do Kościoła. Przez cała Mszę miałam wrażenie przylepionego do mnie wzroku męzczyzny, który stał za mną, a sukienka była lekko nad kolana. Czułam się fatalnie. Zrozumiałam też że biorę częśc odpowiedzialności za panów, którzy przychodzą do Kościoła w konkretnym celu modlitwy ale mimo to wyczuleni są takie właśnie szczegóły, które naprawdę im przeszkadzaja w skupieniu.
Nam kobietom trudno chyba zrozumieć to, jak takie skrawki odsłoniętego ciała działają. Sama byłam zdumiona, gdy pewnego ciepłego dnia wysiadając z autobusu zobaczyłam, jak przede mną dziewczyna w bluzeczce bez rękawów wysiadając otarła się zupełnie nieswiadomie o męzczyznę czekającego na wejście do autobusu. Ów pokrył się takim rumieńcem, że pewnie musiał byc wściekły na siebie że tak po nim widać reakcje, ale w sumie całe szczęście, bo mi to wtedy dało mocno do myslenia...Jedno ze świadectw Cataliny Rivers też porusza ten temat.
Nie no, jasne, typowe podejście. A potem się dziwimy, że się gwałcicieli usprawiedliwia. Sorry, strój powinien być oczywiście stosowny do miejsca i sytuacji, ale z tą odpowiedzialnością to przesada i to gruba! Każdy odpowiada za siebie.

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…