Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2013

Sobota w Lubiążu

Grzech nie korzystać z tak pięknej jesieni, więc nie skoro świt, ale około 11 po zamontowaniu Ani nowego tronu w samochodzie wyruszyliśmy do Lubiąża. Kto by pomyślał, niecała godzina drogi, nakład finansowy nieduży, a poczuć się można jak na urlopie, z dala od domu...  Nie jestem zdecydowanie typem konesera zabytków, z całej wycieczki zapamiętałam najbardziej pyszną Sałatkę Cysterską w przemiłej Karczmie oraz motto 'Podstawową zasada wytwornej kuchni jest prostota". Ania z pewnością powiedziałaby, że najbardziej warte uwagi były krowy pasące się dostojnie u stóp ogromnego kompleksu pałacowo-klasztornego, pieski, kotki i kury oraz duuużo szeleszczących liści, po których z początku bała się chodzić. Mój mąż jak go znam najbardziej zachwycał się architekturą i wszelkimi odniesieniami historycznymi. Być może pierogi i sernik też mu smakowały, ale na dalszym miejscu rankingu ;-)

Szkoda, że potencjał tego miejsca nie może być wykorzystany z braku pieniędzy... Po 50 latach prac rem…
Ja chcę takie coś!! Tylko fotele inne...
Mam ogromną satysfakcję, bo nadrobiłam kilka zaległych spraw porządkowych. Takie nic, takie drobiazgi, okazuje się, że w jeden wieczór można wyprasować kilkanaście koszul, powklejać zaległe zdjęcia do rodzinnej kroniki, pochować Ani część zabawek, zakleić szafę z albumami, bo rozrzuca notorycznie, spakować matę piankową, ogarnąć biurko. I pójść nawet wcześnie spać :-)
Jutro Ł ma imieniny i wie, co dostanie, bo jemu bardzo trudno zrobić niespodziankę :-) Poprzedni prezent przejął z rąk kuriera, a że było opakowane w przejrzystą folię to i zobaczył. Ja zresztą należę do osób, które z trudem utrzymują sekrety...A już mój mąż zawsze widzi, że mam jakąś tajemnicę, a zadawać podchwytliwe pytania i przesłuchiwać umie z racji zawodu ;-) Ostatnio delektuję się szykowaniem prezentu ślubnego dla znajomych, bardzo miłe zajęcie :-) A  już wkrótce zacznę gromadzić upominki mikołajowe i gwiazdkowe, jeden z plusów jesieni, choć uważam, że na gadżety i słodycz…

Film "Omega-3. Czyim kosztem?"

"Kapsułki z kwasem tłuszczowym omega-3 to bardzo popularny suplement, zażywany przez każdego, kto chce podnieść odporność organizmu lub walczyć ze stanami zapalnymi. Nic dziwnego, że ich produkcja stała się bardzo lukratywnym biznesem. Biznesem, który ukrywa przed konsumentami swe ciemne strony.

Nienasycone kwasy tłuszczowe omega-3 mają zbawienny wpływ na zdrowie -- spowalniają starzenie, podnoszą odporność, działają przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo. Problem w tym, że ludzki organizm ich nie wytwarza. Pozyskać można je jedynie z zewnątrz, a najbogatszym źródłem cennych kwasów jest rybi olej.
Pomysł nakręcenia niniejszego dokumentu pojawił się w kwietniu 2009 roku, gdy twórcy filmu dowiedzieli się, że kapsułki sprzedawane na norweskim rynku nie są wcale wypełnione tranem z miejscowych łososi, lecz wyciągiem z południowoamerykańskich ryb, co do świeżości których można mieć poważne zastrzeżenia. Tak rozpoczęło się śledztwo, które zaprowadziło ich m.in. do Chile i Peru. Wkrótce na …

"Kto czyta, żyje podwójnie"

Dowiedziałam się właśnie o kampanii Zaczytani, która ma na celu tworzenie bibliotek na oddziałach dziecięcych szpitali, w hospicjach i domach dziecka. Książki mają być i do czytania i do zabrania ze sobą. Więcej o projekcie, jak również adresy, pod które można wysłać swój "wkład" można znaleźć na TEJ STRONIE.
Lubię czytać. Bardzo. Uwielbiam trafiać na lektury, które pochłaniają i poruszają. Tak, płaczę czasem, podobnie jak na wzruszających filmach, śmieję się głośno też.  Uczę się nieczytania na siłę pozycji, które idą mi jak po grudzie, okazują się nietrafione, dziwne, niezrozumiałe, ponure. Choćby to były bestsellery, obsypane nagrodami, paszportami, Bóg wie czym. Nie mam ynteligenckich ambicji ;-) Drugiego i trzeciego dna oraz sensów tajemnych nie mam ochoty poszukiwać. Do biblioteki chodzę z Anią, więc mam czas tylko na pobieżne przekartkowanie, a czasem dopiero w domu okazuje się, że nie warto było pożyczać i wnosić na III piętro...
Uwielbiam zapach nowych książek w ks…

Życie, życie

To smutne i przykre, że nazywanie aborcji wprost zabiciem dziecka powoduje u wielu potoki wściekłej piany, przypływ agresji i uszczypliwych komentarzy. Doświadczyła tego Kaja Godek w polskim parlamencie, gdzie miała odwagę wystąpić z prezentacją projektu obywatelskiego zakazującego aborcji eugenicznej. Jestem pełna podziwu dla jej klasy i opanowania. Posłowie niestety zawiedli na całej linii, a pani Kaja doświadczyła na własnej skórze poziomu "merytorycznych" rozmów w Sejmie. A teraz doświadcza dalszych przykrości i grożenia procesami za "mowę nienawiści". Nihil novi...
Dzisiaj w procesie Terlikowski-Tysiąc sąd uznał, że można użyć określenie zabijanie dzieci w  odniesieniu do aborcji, ale ogólnie, a nie w konkretnym przypadku, więc pani Tysiąc została obrażona i należą jej się przeprosiny i 10 tysięcy. Nigdy nie  przestanie mnie zadziwiać tupet tej kobiety.
Na forum też gorący wątek o aborcji eugenicznej i "wyborze kobiety" w ogóle. Nie pojmuję, jak moż…

Kulinarne hity tej jesieni

Po pierwsze odkryłam cebularz! O ile można tak to nazwać, bo oryginalny, wywodzący się z kuchni żydowskiej, pieczony był podobno z makiem i popularny na Lubelszczyźnie. Mój jest wersją Macieja Kuronia, a trafił do naszej kuchni z chustoforum, a jakże ;-) O ile nie znoszę cebuli na pizzy, to w tym wydaniu, podsmażona wcześniej na masełku i królująca jako jedyny dodatek do ciasta... Pychotka :-) Piekłam i na mleku, i na wodzie, z jajkiem i bez, w wersji wyłącznie cebulowej, z dodatkiem żółtego sera, koziego, kiełbasy, ziół. Sos czosnkowy pasuje bardzo. Jeszcze bardziej miłe towarzystwo :-) dodałabym: piwo, ale nie lubię ;-) I filmik jakiś, z tym bieda ostatnio, bo wypożyczalnię jedyną zamknęli... Iplex wieje nudą. Do gazet coś tam czasem dodają, ale za 30 zł, obejdziemy się...Są inne jesienne rozrywki.
Po drugie ciasta bez ciasta, czyli sernik i crumble  :-)  Mało z nimi roboty, a przyjemności z jedzenia dużo.
Co do sernika, chyba każdy ma swój sprawdzony przepis. Ja zmiksowałam 3  jaj…