Przejdź do głównej zawartości

Kulinarne hity tej jesieni

Po pierwsze odkryłam cebularz! O ile można tak to nazwać, bo oryginalny, wywodzący się z kuchni żydowskiej, pieczony był podobno z makiem i popularny na Lubelszczyźnie. Mój jest wersją Macieja Kuronia, a trafił do naszej kuchni z chustoforum, a jakże ;-) O ile nie znoszę cebuli na pizzy, to w tym wydaniu, podsmażona wcześniej na masełku i królująca jako jedyny dodatek do ciasta... Pychotka :-) Piekłam i na mleku, i na wodzie, z jajkiem i bez, w wersji wyłącznie cebulowej, z dodatkiem żółtego sera, koziego, kiełbasy, ziół. Sos czosnkowy pasuje bardzo. Jeszcze bardziej miłe towarzystwo :-) dodałabym: piwo, ale nie lubię ;-) I filmik jakiś, z tym bieda ostatnio, bo wypożyczalnię jedyną zamknęli... Iplex wieje nudą. Do gazet coś tam czasem dodają, ale za 30 zł, obejdziemy się...Są inne jesienne rozrywki.

Po drugie ciasta bez ciasta, czyli sernik i crumble  :-)  Mało z nimi roboty, a przyjemności z jedzenia dużo.

Co do sernika, chyba każdy ma swój sprawdzony przepis. Ja zmiksowałam 3  jajka, szklankę cukru, 1 kg sera waniliowego na sernik z Biedronki, 3 kopiaste łyżki mąki ziemniaczanej, ciut aromatu pomarańczowego. Do masy wrzuciłam pół tabliczki pokruszonej czekolady i garść rodzynek. Piekłam godzinę w temperaturze 180 st.

Crumble.... Palec do budki, kto nie wyjada kruszonki z ciasta drożdżowego :-) Najlepiej jak kawałki są konkretne i słodko chrupiące...A tu deser składa się niemal wyłącznie z kruszonki :-) Wg dowolnego przepisu, na maśle, margarynie, co kto lubi, ja spróbowałam na oleju i dodałam zmielone płatki owsiane. 
Pokroiłam 3 duże jabłka, posypałam rodzynkami i cynamonem, na to wyłożyłam wymieszane w misce widelcem po pół szklanki mąki, cukru, płatków owsianych i oleju. Wystarczy pół godziny piec do rumianej zakruszki.

może nie wygląda, ale jak smakuje...

Po trzecie placek ziemniaczany z piekarnika. Wystarczy zblendować cebulę, kilka ziemniaków, cukinię dla fantazji albo i nie, jajko, przyprawić, zagęścić odpowiednio mąką, nie zaszkodzi sypnąć łyżkę siemienia lnianego dla zdrowotności i lepszego sklejenia. A potem zamiast stać w oparach patelni i przesiąkać zapachem smażeniny, wylewamy na dużą blachę i pieczemy, wykorzystując zaoszczędzony czas na coś milszego albo przygotowanie ulubionego sosu i surówki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

A long way from home

Mam pomysły na kolejne wpisy, kilka fajnych książek w czytaniu. I cóż z tego... Jest jak jest :-) Ale malowanie skończone! Metodą prób i błędów, zmęczenia fizycznego - Łukasz i psychicznego - ja, po dwóch miesiącach możemy zamknąć (prawie) ten rozdział. Pozostało dopieścić szczegóły wystroju i pomyśleć o świątecznych dekoracjach. Jak już domknę temat kalendarza adwentowego...

Ostatnio w kółko leci u nas (jeśli nie akurat małe TGD dla dzieci) nowa płyta Avishaia Cohena, to moje dwa ulubione tracki:

otwierający album Song of hope 


I drugi pod względem "fajności" Motherless child


Ten z kolei doskonale koresponduje tematycznie z filmem, który ostatnio obejrzałam: Lion. Droga do domu.


Historia prawdziwa. Z happy endem. Powiedzmy, że zakończenie jest szczęśliwe, ale ogólnie jednak, jak się dziecko zagubi i odnajdzie po 25 latach, to jednak długo jest... ;-) A w Indiach co roku gubi się osiemdziesiąt tysięcy dzieci! Polecam! Piękne zdjęcia, poruszająca muzyka - takie połączenie ma …