Przejdź do głównej zawartości

Życie, życie

To smutne i przykre, że nazywanie aborcji wprost zabiciem dziecka powoduje u wielu potoki wściekłej piany, przypływ agresji i uszczypliwych komentarzy. Doświadczyła tego Kaja Godek w polskim parlamencie, gdzie miała odwagę wystąpić z prezentacją projektu obywatelskiego zakazującego aborcji eugenicznej. Jestem pełna podziwu dla jej klasy i opanowania. Posłowie niestety zawiedli na całej linii, a pani Kaja doświadczyła na własnej skórze poziomu "merytorycznych" rozmów w Sejmie. A teraz doświadcza dalszych przykrości i grożenia procesami za "mowę nienawiści". Nihil novi...

Dzisiaj w procesie Terlikowski-Tysiąc sąd uznał, że można użyć określenie zabijanie dzieci w  odniesieniu do aborcji, ale ogólnie, a nie w konkretnym przypadku, więc pani Tysiąc została obrażona i należą jej się przeprosiny i 10 tysięcy. Nigdy nie  przestanie mnie zadziwiać tupet tej kobiety.

Na forum też gorący wątek o aborcji eugenicznej i "wyborze kobiety" w ogóle. Nie pojmuję, jak można nie uważać nienarodzonego dziecka za człowieka... Wypowiedzi w stylu:

"traktowanie zarodka jako człowieka musi prowadzić do uznania za człowieka również tkanki rakowej, która ma jego pełną informację genetyczną i powinna mieć również prawo do życia," 
"dla nauki to co jest w macicy jest płodem, to co jest zywo urodzone jest człowiekiem".
"płody bez mózgu w moim mniemaniu człowiekiem nie są, chociaż na pewno są czymś żywym'

"jakiez to samolubne i egoistyczne skazywac na cierpienie mala istotke, ktora umrze w straszliwych meczarniach niedlugo po porodzie tylko po to, zeby jakies baby mialy czyste sumienie, ze to dziecko nie zostalo wyskrobane."

Może starczy. Witki opadają :-(

Komentarze

Kilka miesięcy temu popełniłam coś takiego na portalu styl.pl:

http://www.styl.pl/wizytowka-Urszulka/artykuly/w-innej-sprawie/news-heroizm-pro-life,nId,932832#pst42251748

Zapraszam bardzo do przeczytania.
Mamani pisze…
Dzięki, przeczytałam, z grubsza zgadzam się, za wyjątkiem zdania " A przecież nie polega on na oddaniu własnego życia, czego często żąda się od matek, zakazując im aborcji, gdy ciąża zagraża ich życiu." Nikt nie żąda heroizmu oddania życia za dziecko! Można, a nawet trzeba leczyć matkę, nawet jeśli w wyniku terapii dzieciątko straci życie. Może ona sobie tego nie życzyć, ale to jest jej wybór. To są oczywiście indywidualne przypadki i wymagają takiego podejścia. Chciałabym wiedzieć, w jakich przypadkach ciąża zagraża życiu, bo z tego co słyszałam w dzisiejszych czasach medycyna potrafi zdziałać cuda. Ale nie jestem lekarzem i opieram się tylko na tym, co czytam. Jestem też gotowa pomagać konkretnie, ale przyznaję, że nie byłam jeszcze w sytuacji, żebym wiedziała o kimś, kto rozważa aborcję z powodu trudności, którym można jakoś zaradzić. Ale nie mogę się zgodzić, żeby prawo dopuszczało zabijanie kogokolwiek.
No i takich rozsądnych głosów potrzeba więcej:) Dzięki!

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…