Przejdź do głównej zawartości

Światełko w twórczym tunelu?

Rosół z królika pachnie w całym domu, niedzielne ciacho też jest :-) Dobry, spokojny czas...

Z ciekawości zajrzałam w czeluści Internetu, czy wiadomo coś więcej o zapowiedzianej kontynuacji Jeżycjady. Jesienią tęsknię za Borejkami... Autorka pokazała okładkę! W przeciwieństwie do "McDusi", ta urzekła mnie od razu:


Wiem, że trzeba uzbroić się w cierpliwość, na poprzednią część wielbiciele pani Małgosi czekali długo. Ta też "będzie kiedy będzie". I dobrze :-) Tymczasem przeczytałam artykuł "Musierowicz jest w złym humorze". Niechęć i dystans do świata literackich bohaterów / całego cyklu jest mocno wyczuwalna... Tylko paradoksalnie to, co niektórych w Jeżycjadzie irytuje i niepokoi, mnie się podoba i sprawia, że uzależniłam się od tego klimatu - nie chcę z niego "wyrosnąć". Oczywiście, są elementy, które mnie czasem irytują, ale przymykam oko. Myślę, że ten styl można albo bardzo lubić, albo szczerze nienawidzić i wytykać autorce różne rzeczy. Ja jestem nieodmiennie w tej pierwszej grupie :-)

Komentarze

Podpisuję się pod tym wpisem:)
A wiesz, jak się dobrze córka chowa na "Jeżycjadzie"? I syn też, ale o tym cicho sza...:) Bo tam jest dokładnie to, co chcesz dziecku przekazać, ale ono we wczesnonastoletnim wieku na pewno nie chce tego od ciebie usłyszeć i poza tym forma kazania do dziecka raczej skuteczna nie jest, więc na tę okoliczność Musierowicz jest wprost idealna. Im wcześniej, tym lepiej. Bo to się czyta kilka razy każdą powieść. I się utrwala:) A nam zostaje tylko osiągnąć we własnej rodzinie ten ustanowiony przez Borejków poziom. Jak się dzieciakowi fikcja literacka zgadza z realem, jest dobrze. I nic nie musisz mówić. A ono wszystko wie. Bo tam ma teorię, a w domu praktykę, która tą teorią wsparta przynosi wspaniałe efekty. Pokrętnie tłumaczę i tak trochę byle jak, wybacz, mam nadzieję, że wiesz, o co mi chodzi. Pozdrawiam.
Mamani pisze…
Wiem, dziękuję. Zastanawiam się tylko, czy za parę(naście) lat moja Ania jeszcze zrozumie te konteksty, czy sięgnie po Jeżycjadę...
Daleko mi do poziomu Borejków, bo nie jestem taka otwarta, towarzyska, bezkompromisowa...ale działaja na mnie jak magnes.
Słuchaj, a nam jak daleko! O to chodzi, że oni wyznaczają kierunek, w którym dobrze się kierować. O Anię się nie martw. Moja i mój:) chwycili całkiem niedawno (kilka lat i nawet obecnie) konteksty z pierwszych książek, czyli z lat 70. Przecież to jest uniwersalne, a historia i obyczaj do przyswojenia. Uwielbiam.

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…