Przejdź do głównej zawartości


Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to nie są dla mnie "smutne święta". Może dlatego, że wszystkich najbliższych mam jeszcze po tej stronie. Antosia rozpatruję bardziej w kategorii zysku niż straty. Ma swój specjalny kącik w mojej głowie, wierzę, że jest szczęśliwy i troszczy się o nas -  nie mam potrzeby zastawiania mu nagrobka zniczami i zabawkami.
Tajemnica przeżywania żałoby często daje mi do myślenia, kiedy czytam, jak w różny sposób to cierpienie odbija się na tych, którzy zostali... Zwłaszcza w listopadzie te tematy wracają. I myślę...Czy ja może jestem jakaś niewrażliwa, że nie chodziłam codziennie na cmentarz, że nie pisałam poetyckich listów do synka, że nie wpadłam w depresję, nie zalogowałam się na portalu dla rodziców po stracie,  nie obchodzę 15 października, nie puszczam baloników do nieba?
Myślę, że po pierwsze to łaska wiary w obcowanie świętych.  Pomogła nam łagodnie uporać się z żalem i tęsknotą. Po drugie: Ania. Nie zamiast, ale jako naturalna kolej rzeczy. Fakt, że nie znaliśmy małego po urodzeniu też nie jest dla mnie bez znaczenia, może wbrew temu, co mówią psycholodzy, że długość życia dziecka nie ma znaczenia. Jak może nie mieć? Odejście malca kilkumiesięcznego czy kilkuletniego musi pozostawić wyrwę o wiele większą, niż dziecka, którego się w gruncie rzeczy nie poznało i zupełnie inaczej kochało... Choć bólu nie da się oczywiście mierzyć i porównywać żadną miarą, zawsze jest nieprzewidywalny.
Kiedy o tym rozmawiamy z Ł. czujemy, że choć czasem pewne reakcje nas dziwią, każdy ma prawo do swojego sposobu przeżywania straty i pielęgnowania pamięci.

Przytoczę w tym miejscu rozdział niesamowitej książki, którą pochłonęłam w jeden wieczór. Niewiele czytałam takich, które trafiają wprost do serca i których się nie zapomina, to jest właśnie taka..."Mama jest piękna i chuda". Prawdziwa opowieść kilku kobiet o macierzyństwie, także o stracie. Pod opowieścią Kingi o Stasiu podpisuję się obiema rękami: http://www.odnowa.jezuici.pl/szum/ewangelizacja-mainmenu-56/w-rodzinie-mainmenu-86/589-mier-ktora-daje-ycie

A listopada jakoś nie mogę polubić. Jest takim przygnębiającym tunelem dni między kolorową jesienią a zimą. Adaptacja sprawia mi trudność, zresztą w obie strony. Przejście z zimna do ciepła wiosenną porą też źle znoszę...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…