Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2014
Bułeczki ziołowe z suszonymi pomidorami
paczka drożdży w proszku lub 50g świeżych
łyżka cukru
szklanka ciepłej wody
łyżeczka soli
łyżka czubrycy zielonej lub innych ziół
2-3 posiekane suszone pomidory
4 łyżki oleju
0,5 kg mąki

Zagnieść ciasto i odstawić na 30 minut. Uformować 12 kulek, ułożyć na blasze i wstawić do ciepłego piekarnika, po 15 minutach podkręcić temperaturę do 180 st., bułki naciąć jak kajzerki i piec 20 minut, aż będą rumiane.


To był dla mnie bardzo owocny i  pracowity tydzień.  Wprawdzie nie mam jeszcze pomysłu na własny rytuał pozbywania się zbędnych przedmiotów, ale mocno zainspirowana artykułem Konrada o nowym życiu rzeczy i dobrej postawie wobec strumienia przedmiotów (w ogóle całym ciekawym blogiem :-) zarządziłam sama dla siebie jednorazową akcję porządkową :-) Od samego myślenia przestrzeni wokół nie przybędzie... Styczeń, co by nie mówić o noworocznych postanowieniach, jest pierwszą kartą kolejnego rozdziału pod tytułem rok 2014. A poczucie nowego początku daje nową energię do działania... Świetnie ujęła to Anna, której blog też chętnie podczytuję: chcę mieć podobne podejście: żadnych drastycznych zmian, żadnej rewolucji. Małymi kroczkami, świadomie i harmonijnie do celu :-)
Mam takie dni, że prawie wszystko wokół  kłuje mnie w oczy i przeszkadza, wszędzie widzę bałagan... Marzy mi się po prostu stół, na którym nic nie stoi. Biurko z lampką i laptopem. Pusty blat kuchenny i parapety. Szafy bez pud…

Jak uwolniłam książki wysyłając je do więzienia

Pamiętam, że dawno temu wspomniałam na blogu o bookcrossingu, czyli jak czasem mówi się po po polsku: książko-krążeniu :-) Osobiście w ten sposób nie uwolniłam nigdy żadnej książki ani nie natknęłam się na książkę puszczoną w świat. Jakiś czas wymieniałam się przez portal podaj.net, ale nie miałam szczęścia do atrakcyjnych tytułów czy filmów i dawno już tam nie zaglądałam. Za to ostatnio przeczytałam o działaniach Fundacji Zmiana, która przekazuje książki do zakładów karnych. Już od jakiegoś czasu chciałam odchudzić półki o kilka kilo, więc czym prędzej zamówiłam kuriera i spakowałam trochę ciekawych czytadeł. Mam  nadzieję, że trafią w dobre ręce.

Piernikowy recykling

Wprawdzie pierniczki mogą leżeć długo, ale nie w nieskończoność :-) Zarządziłam mały recykling i tak powstały bajaderki piernikowe:



Zmiksować
2 łyżki masła (lub bezmlecznej margaryny w wersji dla alergików)
2 łyżki przegotowanej wody
1 łyżka wódki (mam taką małą li tylko do ciast, wrzuciłam do niej laskę wanilii ;-)
4 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka kakao (lub karobu)
1/4 szklanki rodzynek
Dodać
pokruszone pierniczki, (na wyczucie ok. 200g? Nie zważyłam... W wersji z herbatnikami Digestive kruszyłam 1-1,5 opakowania. Najlepiej wsypywać na raty, żeby nie masa nie wyszła za sucha)

Dobrze wymiętosić, uformować kuleczki, obtoczyć w wiórkach kokosowych i schłodzić.

O umiarze

„We wszystkich czynach swych bądź umiarkowany, a żadna choroba nie zbliży się do ciebie” (Syr 31,22)




Artykuł Marcina Jakimowicza o umiarkowaniu trafił dokładnie w moje dylematy, które jak bumerang powracają, kiedy czuje się odrobinę przytłoczona rzeczami. Mam w sobie taką tęsknotę, żeby w  moim otoczeniu były wyłącznie potrzebne rzeczy, do tego piękne, trwałe i praktyczne. Ale to jest takie trudne... Nie chodzi o to, że w naszym domu gonimy za modą, co sezon wymieniamy ubrania, gadżety, sprzęty domowe. Absolutnie tego nie robimy. Myślę, że jesteśmy bliscy umiarkowania, unikając skrajnych biegunów, a za takie uważam zarówno snobistyczny minimalizm z najwyższej półki, na który zapewne stać tylko świetnie sytuowanych bezdzietnych ludzi, jak i radykalne ograniczenie się do materaca, menażki i plecaka z kilkoma ubraniami. Ewentualnie kilku sprzętów z gatunku "do it yourself". Na to też może pozwolić sobie raczej ekscentryczna osoba :-) Lubię pobyć od czasu do czasu w surowym, asce…

Taka herbata!

Na pytanie "kawa czy herbata" odpowiadam zdecydowanie "herbata"!  Pijemy jej z Ł. bardzo dużo, oczywiście liściastej, w sezonie jesienno-zimowym głównie czarnej, hojnie dorzucając do dzbanka imbiru i goździków. Mój mąż już wie, że dla mnie prawie zawsze z sokiem :-) Aroniowym, bzowym, różanym, malinowym... 
Ostatnio króluje takie połączenie: czarna herbata, plasterki imbiru, goździki, świeża mięta, miód i cytryna. Wolę pomarańczę, ale dziś nie miałam. Można szczyptę cynamonu. Proporcje wg uznania, jaką kto lubi moc :-) Cytrynę dodaję na krótko po zaparzeniu albo plasterek do kubka. Miód podobnie. Bardziej dla smaku, bo wiem, że w wysokiej temperaturze traci swoje właściwości. Ale nie cierpię ciepłej herbaty. Gorąca albo zimna :-)


Sernik Trzech Króli

Sernik, który pogodzi miłośników sera i amatorów czekolady :-)
Warstwa brownie: 200g czekolady deserowej 200g masła 3 jajka szklanka cukru pudru szklanka mąki
Warstwa sera: 500g serka śmietankowego szklanka cukru pudru 3 jajka czubata łyżka skrobii ziemniaczanej kilka kropel dowolnego aromatu  garść rodzynek
Nagrzać piekarnik do 170st. Rozpuścić czekoladę z masłem, jajka zmiksować z cukrem, powoli dolewać masę czekoladową, na końcu partiami wsypać mąkę.
Jajka zmiksować z cukrem, serem, resztą składników i wymieszać na gładką masę.
Do tortownicy przełożyć masę 2/3 masy czekoladowej, ser, 1/3 masy czekoladowej. Piec około godziny, studzić w uchylonym piekarniku.
Co tam surowe jajka...Obie  miski wylizałam do czysta.