Przejdź do głównej zawartości

Jak uwolniłam książki wysyłając je do więzienia


Pamiętam, że dawno temu wspomniałam na blogu o bookcrossingu, czyli jak czasem mówi się po po polsku: książko-krążeniu :-) Osobiście w ten sposób nie uwolniłam nigdy żadnej książki ani nie natknęłam się na książkę puszczoną w świat. Jakiś czas wymieniałam się przez portal podaj.net, ale nie miałam szczęścia do atrakcyjnych tytułów czy filmów i dawno już tam nie zaglądałam. Za to ostatnio przeczytałam o działaniach Fundacji Zmiana, która przekazuje książki do zakładów karnych. Już od jakiegoś czasu chciałam odchudzić półki o kilka kilo, więc czym prędzej zamówiłam kuriera i spakowałam trochę ciekawych czytadeł. Mam  nadzieję, że trafią w dobre ręce. 

Komentarze

O, bardzo fajnie:) Kilka lat temu w moim mieście wprowadzałam bookcrossing i to nawet dość szumnie, bo i marsze wolnych książek były, i imprezy plenerowe, i władze, hehe:) Fajnie było, ale teraz jest mi lepiej. Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że wolę brać udział w różnych akcjach i imprezach, niż je organizować i się spalać. To samo z Cała Polska czyta dzieciom mam. Tak trzymaj, w więzieniu na pewno się przydadzą. Ja myślę o tym, aby wysłać gdzieś do zakładu karnego dla matek z dziećmi książeczki do czytania dzieciom przez te mamy. To by było coś, jak sądzisz?
Mamani pisze…
Świetny pomysł! Może napisz do państwa Majewskich, którzy prace Fundacji Zmiana koordynują, bywają w tych zakładach karnych i znają sytuację, może zainspiruje ich to w kolejnej edycji :-)

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…