Przejdź do głównej zawartości

Ach to pomaganie...

Jestem przeziębiona. Kuruję się oczywiście domowymi sposobami: łyknęłam właśnie piorunujący napar z korzenia imbiru, miodu i cytryny, a dzięki dziadkom, którzy zabrali Anię na spacer mogę chwilę powygrzewać się pod kocykiem... Na stan ducha niezawodna jak zawsze Małgorzata Musierowicz :-) Skończyłam "Sprężynę" po raz n-ty, zaglądam do "McDusi", ale najpierw cytat:

-Robię tak mało - powiedziała z żalem Gabrysia.(...) Dzień ucieka po dniu, choć tak bardzo się staram nadążyć. (...) Kiedyś miałam wielkie plany, chciałam zmieniać świat - i tak niewiele z tego wyszło.
  Dmuchawiec zaśmiał się i spojrzał na nią spod okularów.
- Niewiele?! Tak sądzisz? Bo wyobrażałaś sobie, że to będzie spektakularna feta, fanfary, sztuczne ognie i blask. Tymczasem jest to proces tak dyskretny, że aż ty sama go nie dostrzegasz. Po prostu się starasz - najlepiej jak potrafisz. (...) Nieważne, że nie wszystko zdążysz zrobić. To, co robisz, jest dobre. A więc siłą rzeczy sprawiasz, że świat jest lepszy - chociaż o tę odrobinę.

Za te mądrości życiowe wplecione w perypetie Borejków uwielbiam panią Małgosię - moje antidotum na przygnębienie. A przygnębiałam się ostatnio właśnie tym faktem: że żyję sobie wygodnie i tak mało robię dla szeroko pojętych innych ludzi. W myśleniu i przeżywaniu jestem dobra, o tak, w działaniu mniej... A prawda jest taka, że nie mam możliwości pomóc wszystkim. Mogę dołożyć swoje trzy grosze, swoje modlitwy i wierzyć, że to się w cudowny sposób skumuluje. Tak jak świetnie widać na portalu zbiórek charytatywnych SiePomaga.pl - przy każdym celu jest skarbonka z licznikiem, ile już jest, ile jeszcze brakuje: do protezy, do operacji, do kolejnej chemii, czy turnusu rehabilitacyjnego. Jeśli ktoś nie wie, na co przeznaczyć swoją jałmużnę wielkopostną, warto dołożyć się do którejś zbiórki. Albo powierzyć w ciemno Caritas - każda złotówka zostanie mądrze zagospodarowana.
Nie każdy ma siłę czytać historie chorych dzieci - łez może braknąć... Trafiłam na ciekawe i bardzo konkretne projekty misji Sióstr Boromeuszek w Zambii: w buszu bardzo potrzebne jest paliwo do samochodu i generatora szpitalnego. Każdy litr na wagę złota. Projekt Kura dla szpitala - skoro wędka jest lepsza od ryby, to kura lepsza od jajka:-) Kosztuje 12 dolarów i przez dwa lata będzie te jajka znosić na potrzeby pacjentów i okolicznej ludności. Mamy dla mam to inicjatywa wspierająca pacjentki sali porodowej w szpitalu Św. Łukasza: potrzebne są głównie środki higieniczne i wyprawki. Ja składam się na paczkę z dziewczynami z grupy na Fb. Świetny sposób, bo nie opłaca się słać do Zambii li tylko kilku paczek podpasek ;-) Można kupić lampkę solarną, która pozwoli jakiejś rodzinie uczyć się i pracować po zmroku. Wyobrażacie sobie życie bez elektryczności?? Koszt witamin dla dziecka w przedszkolu to 15 zł rocznie.
Naprawdę nie trzeba wiele...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…