Przejdź do głównej zawartości

Opowieść o pokrewnych duszach, które spotkały się na chwilę




Od dwóch dni gra mi w głowie ścieżka dźwiękowa do "Once". Piękny film, który nie wiedzieć czemu zapamiętałam jako nudny.  Dlatego, kupiony w trójpaku, leżał kilka tygodni na półce. Ale może i dobrze - perełka została na koniec :-) To co mnie najbardziej urzeka w tym obrazie, to naturalność i pewna taka...subtelność? Nieobecna w produkcjach amerykańskich. 
On rzucony przez dziewczynę, grywa na deptaku tęskne ballady, ona ima się różnych zajęć, typowych dla imigrantów. Oboje niesamowicie wiarygodni  w swoich kreacjach, mimo, że nie są zawodowymi aktorami. A może właśnie dlatego... Dwóch samotnych ludzi odnajduje w sobie pokrewne dusze i podobną wrażliwość muzyczną. Muzyka zresztą odgrywa w tym filmie ważną rolę, dopełniając treść emocjami po brzegi. 
I taki szczegół, motyw dość niecodzienny w filmach z wątkiem romansowym: między bohaterami wyraźnie zawiązuje się nić sympatii. Po tej nitce na ogół zmierza się do bliskiej relacji. ale oboje wiedzą, że ich drogi się rozchodzą, on zaprasza ją do siebie na pożegnalne spotkanie, ona odmawia, mówiąc mu wprost: wiesz, że TO się stanie. Ostatecznie zgadza się, ale nie przychodzi. Postanawia odbudować więź z mężem, z którym praktycznie się rozstała, wyjeżdżając z córeczką do Irlandii. 
Na ogół filmowi bohaterowie dążą do szczęścia idąc za porywem serca. Tego, kto cię nie uszczęśliwia, nie rozumie po prostu się zostawia jak balast. Tutaj uczucia zostają poświęcone w imię pewnych wartości. Bardzo mi się to spodobało. 


Komentarze

Też mi się kilka razy zdarzyło, że coś odłożonego na bok, później wziętego tak bez przekonania i trochę "z braku laku", okazywało się niezwykłe. I myśli, jak człowiek mógł być tak głupi, że odłożył, ale że w sumie to dobrze, bo teraz jest. Gdzie kupiłaś ten zestaw? Naprawdę nabrałam ochoty:)
Mamani pisze…
Mój mąż kupił bodajże w Mediamarkt w koszu z przecenami, nie jestem pewna. W zestawie były trzy filmy: dziwny Angela, bardzo kobiecy Karmel i własnie Once.

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…