Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2014

Szczęście codzienne

Czasem, kiedy nachodzą mnie refleksje egzystencjalne, dochodzę do wniosku, że mam niesamowite szczęście... Bo żyję tak, jak sobie wymarzyłam. Skończyłam studia, wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, nawet przed 30-tką ;-) Mój mąż jest moim przyjacielem. Mieszkamy we własnym lokum. Z rodzicami i teściami mamy dobre relacje. Jeśli za parę lat, po zainstalowaniu potomstwa w placówkach odpowiednich do wieku, znajdę jeszcze pracę, uznam, że realizuję swój plan idealny... Ale to nie była strategia realizowana niczym harmonogram odhaczany punkt po punkcie: najpierw własna niezależność, profil pana idealnego, randki, odsiew kandydatów, ślub jak z telewizji, cukierkowa ciąża i bobasek w słodkim pokoiku;-) Nic z tych rzeczy. Traktuję to dobro jako dar od Losu, zrządzenie Opatrzności, wysłuchane modlitwy. Nie musiało tak być... Prawdę mówiąc czasem niewiele brakuje, żeby zabrakło odwagi do zmian, mimo marzeń. Wikłamy się w nieudane związki, podejmujemy brzemienne w skutkach decyzje, ulegamy chorob…
Z reguły po filmach akcji, sensacyjnych, gangsterskich, czy krwawych jak Apokalypto dobrze śpię - nawet a zwłaszcza w ciąży:-) Bo treścią są na tyle odległe, że pozostają jedynie rozrywką. Ale po tym filmie spałam źle. Śniła mi się krew. Bo wiem, że to dzieje się nie tylko na ekranie. Teraz właśnie w tej chwili, w XXI wieku, nadal porywa się, sprzedaje, bije, wykorzystuje, gwałci i zabija ludzi. I to bardziej brutalnie, niż można pokazać na ekranie...I na nic cała polityka, tajny wywiad, armia, nato czy inne sojusze. Grupa terrorystów porywa, by  ukryć bez śladu (?) i maltretować kilka setek dzieci, ale Pierwsza Dama Ameryki może najwyżej opublikować selfie z karteczką "oddajcie nasze dziewczynki". W samej Europie handluje się kobietami, trzyma ludzi w piwnicach, albo wykorzystuje przy zbiorach czegoś tam. W najbardziej łagodnej formie zatrudnia jako tanią służbę na czarno. Czy taka mamy naturę, że niewolnictwo będzie istniało do końca świata?

Przemyślenia różne, raczej pesymistyczne

Spodziewamy się kolejnego malucha. Nie wiem, czy kiedyś wskoczymy na kolejny level - zastępowalności pokoleń, czyli dwa i trzy dziesiąte ;-) Dzieci zdrowych, silnych, pracujących i płacących podatki ;-)

Prawdę mówiąc nie myślę o tym, że rodzę nadzieję narodu - bo wymiera, przyszłych podatników ZUSu - bo bankrutuje. Nie wierzę, że system emerytalny przetrwa do tego czasu, serio. Nie wiem, czy nasze dzieci będą w ogóle mieszkały w Polsce. Nie traktuję ich jako polisę na starość i nie oczekuję, że będą mnie utrzymywać. Być może jestem z pokolenia "skażonego" wygodą i egoizmem. Perspektywa narodowo-patriotyczna słabo do mnie przemawia. Oczywiście, to co dzieje się w polityce, a nie dzieje się dobrze, bezpośrednio nas dotyczy, choćby nie wiem, jak mnie brzydziło. Mogę się tym nie zajmować, nie interesować - z tego systemu nie ma rozsądnej ucieczki...
Ale dzieci są dla mnie naturalnym owocem miłości, rodzę je dla nas, żeby nasza rodzina była pełna, żeby się nimi cieszyć tu i tera…

Tarta z łososiem

Jak to możliwe, że o niej jeszcze nie napisałam, toż to hit! Przepis zaczerpnięty z książki kucharskiej Pascala i Okrasy.

Tarta jest prosta w przygotowaniu, pyszna, aczkolwiek przy krojeniu robi się mało reprezentacyjna, bo wypływa z niej nadzienie :-) Nigdy nie doczekała u nas stadium stężenia do podania na zimno.



Składniki:
-opakowanie ciasta francuskiego
-śmietana 30% 100ml
-3 jajka
-opakowanie wędzonego łososia (ze świeżym też wychodzi smacznie)
-opakowanie sera typu greckiego, ten z Lidla super się kroi w kostkę (w oryginale jest mozarella - dla nas po roztopieniu gumiasta, wolę z fetą)
-pół pęczka posiekanego szczypiorku
-3 pomidory średniej wielkości pokrojone w kostkę
-sól, pieprz
-listki oregano

Okrągłą tortownicę wyłożyć ciastem. Ułożyć kawałki ryby, pomidora, pokrojony ser, posypać szczypiorkiem, oregano. Zalać śmietaną rozbełtaną z jajkami i przyprawami. Piec pół godziny w 180st
Podawać z sałatą? Ja lubię:-)
Robiłam też wersję z kiełbasą drobiową, groszkiem i porem. W zasa…

A pięć lat temu...

...też było chłodno, jak dziś, choć to czerwiec i człowiek spodziewa się raczej słońca. Trzeba było Panu Młodemu uszyć naprędce podkoszulek z polaru, żeby nikt nie myślał, że głos trzęsie mu się z emocji ;-) Przejęta Panna Młoda zakluczyła przyszłą Teściową w mieszkaniu, brak zauważono dopiero przy błogosławieństwie ;-) Dekoracja home made odpięła się od maski samochodu i dumnie powiewała na wietrze w drodze do kościoła. Dalej już szło dobrze, acz nie bez wrażenia, że występujemy w uroczystym spektaklu na potrzeby rodziny. Bliższa sercu byłaby cichutka ceremonia w drewnianym górskim kościółku :-) Może w kolejną pięciolatkę odnowimy naszą przysięgę w pięknych okolicznościach przyrody, tymczasem wspominam minione lata na domowej kanapie. Mieliśmy być gdzie indziej, miało być romantycznie, ale dwie hospitalizacje wśród naszej ekipy wyjazdowej zmieniły nasze plany. Może to znak, że to nie był ten czas i miejsce, bo zdarzyło się na dzień przed wpłatą całej należności za wynajem domku...


Ś…

Na kanwie pobytu w szpitalu i wspomnień porodu sprzed dwóch lat

Mój ostatni pobyt w szpitalu, na szczęście krótki, zbiegł się w czasie z rocznicą narodzin Ani. Te same sale, te same szpitalne odgłosy, zapachy, ci sami lekarze i pielęgniarki, te same gadki - szmatki pacjentek, choć tu akurat spora rotacja, ale zawsze ten sam poziom rozmów... I też początek piłkarskich rozgrywek - wtedy były mistrzostwa Europy :-) Zlały mi się te wspomnienia, jakby nie dzieliło ich dwa lata, a dwa dni...Patologia ciąży to taki oddział, gdzie w powietrzu wisi mieszanka strachu, nadziei i wisielczy humor, bo bez dystansu trudno wytrzymać...

Przyznam, że z zazdrością czytam o opiece położniczej w innych krajach...Wydaje mi się bardziej życzliwa i ludzka, standardy o niebo wyższe i bezpłatnie, co w u nas w teorii też przysługuje, w praktyce kto chce być pod dobrą opieką do ginekologa chodzi prywatnie i za wszystkie badania oraz leki też płaci z własnej kieszeni... A w szpitalu ma szczęście do uprzejmego personelu i godnego traktowania albo nie. O warunkach porodu już  …