Przejdź do głównej zawartości

Szczęście codzienne

Czasem, kiedy nachodzą mnie refleksje egzystencjalne, dochodzę do wniosku, że mam niesamowite szczęście... Bo żyję tak, jak sobie wymarzyłam. Skończyłam studia, wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, nawet przed 30-tką ;-) Mój mąż jest moim przyjacielem. Mieszkamy we własnym lokum. Z rodzicami i teściami mamy dobre relacje. Jeśli za parę lat, po zainstalowaniu potomstwa w placówkach odpowiednich do wieku, znajdę jeszcze pracę, uznam, że realizuję swój plan idealny... Ale to nie była strategia realizowana niczym harmonogram odhaczany punkt po punkcie: najpierw własna niezależność, profil pana idealnego, randki, odsiew kandydatów, ślub jak z telewizji, cukierkowa ciąża i bobasek w słodkim pokoiku;-) Nic z tych rzeczy. Traktuję to dobro jako dar od Losu, zrządzenie Opatrzności, wysłuchane modlitwy. Nie musiało tak być... Prawdę mówiąc czasem niewiele brakuje, żeby zabrakło odwagi do zmian, mimo marzeń. Wikłamy się w nieudane związki, podejmujemy brzemienne w skutkach decyzje, ulegamy chorobom, wypadkom. Okazuje się, że nie możemy mieć dzieci. Ktoś skutecznie zatruwa nam życie. Nie możemy związać końca z końcem. Wszystko sprzysięga się przeciwko. Tracimy wiarę. Lądujemy na dnie.
Chwilami myślę, czy to sprawiedliwe, że ja bez żadnej zasługi mam tyle, ktoś inny bez własnej winy nic.
Nie znajduję odpowiedzi...

Komentarze

Podpisuję się pod Twoimi słowami. A ostatnio nawet często o tym mówię. Mamy wielkie szczęście. Nie musiało tak być.
Edyta pisze…
I ja również się podpisuję. Myślałam już o tym wielokrotnie w ostatnich latach, że muszę mieć chyba jakiegoś mega zaangażowanego anioła stróża :) jest pięknie, a dokładnie, jak pisze przedmówczyni, nie musiało tak być.

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…