Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2014

Imieniny

Świętował mój mąż: skromnie, bo nie lubi, ale ciasta dwa poszły :-) Piekłam je na pewno z miłością i dobrymi chęciami, ale fakt, że wyszły AŻ TAKIE pyszne zawdzięczam raczej genialnemu przepisowi Wioli na półkruchą bazę, :-) Bo dla rodziny przecież zawsze się staram, aczkolwiek nie zawsze wychodzi tak, jak bym chciała... Receptura już się na blogu pojawiła i naprawdę szczerze wielbię to ciasto :-) Za prostotę, pychotę i niezawodność. Tym razem wystapiło w piątek jako szarlotka (1kg jabłek w kostkę obrał i pokroił solenizant we własnej kochanej osobie:-), a w sobotę i niedzielę jako sernik (pół kostki masła, pół szklanki cukru, 5 jajek i 1kg sera z wiaderka, a do ciasta kakao). W jednej i drugiej wersji duużo rodzynek :-)

A ta reguła... chyba sprawdza się w każdej dziedzinie. Małe rzeczy cieszą czasem bardziej niż wielkie i spektakularne. Zreszta komu to oceniać, czy coś jest wielkie czy małe... To, co robi każda mama czy każdy tata to przecież rzeczy zwykłe, codzienne, powtarzalne: d…
Sobota, sobota. Dzień zakupów i porządków. Dziś wyjątkowo miła, bo słoneczna. Dobrze zagospodarowana. Wyspaliśmy się. Byliśmy całą rodziną na usg, z najmłodszym wszystko w porządku.  Marchewkowiec się udał wyśmienicie, będzie do jutra nasiąkał kremem i wzbogacał smak :-) Obiad też na plus, choć cała kompozycja miała właściwie służyć uzjadliwieniu bezbarwnej w smaku gotowanej piersi z indyka z czwartku...A wyszło naprawdę kapitalne danie :-) Potem ja nabijałam dodatkowe kilogramy czekoladową pianką i magdalenkami z Lidla, a ojciec rodziny spalał co był zjadł, skręcając dla Ani nowe łóżko. Teraz spalają dalej spacerując, a ja nie powiem co... Odpoczywam  i rosnę :-)  Dzisiaj się nie zamartwiam i nie przygnębiam. W związku z owym błogim stanem, niewiele mam do powiedzenia i nie staram się dłużej ubrać tego w słowa :-) Chciałam tylko napisać, że dobrze mi w życiu...