Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2015

Wyzwanie Minimalistki - tydzień trzeci i podsumowanie

25-31 stycznia 2015

Dzień 15 Wystawiam kilka fantów na forumową aukcję.
Nie wiem, oczywiście, czy zostaną wylicytowane przez kogoś, ale ich losem będzie już pofrunięcie w świat, cel szczytny, jak nie teraz, to następnym razem. Przy okazji leczę się z pewnych sentymentów i przywiązania do rzeczy własnoręcznie wykonanych. Choćbym nie miała z nich żadnego pożytku...

Dzień 16 Układam w szufladach biurka i w szafie
Po raz n-ty i nie ostatni...

Dzień 17 Składam wreszcie i odnoszę koleżance ubranka
Większość rzeczy moich dzieci jest "obiegowa". Brożuś też niepostrzeżenie wyrósł z najmniejszych rozmiarów. Miejsca jednakowoż w szufladzie nie przybyło, bo wróciłam z kolejnymi siatkami :-)

Dzień 18 Przegląd i segregacja ubrań
Która to już w ostatnich latach i miesiącach, a ZAWSZE znajdę jeszcze coś, w czym jednak nie chodzę i już nie będę, bo nie chcę...Szykuję pakunek do oddania, tylko komu... Przyznaję, że nie wiem, co robić z rzeczami, które mi nie pasują, zabawy w allegro i wymianki są…

Ciasto jogurtowe

Co ma piernik do wiatraka, czyli przepis do obrazka? Nic. Zdjęcia nie zrobiłam ;-) A piekąc ciasto dla bliskich, czynimy świat troche lepszym i bardziej przyjaznym, prawda? Bo słodszym na pewno :-)

Przypomniało mi się bardzo proste ciasto z czasów studenckich i zrobiłam je w sobotę, aby zużyć jogurt, którego termin przydatności zbliżał się nieubłaganie.
Miarą jest jeden kubeczek lub szklanka :-)

Miksujemy:

3 jajka
1 szklankę cukru
1 szklankę jogurtu
1 szklankę oleju
3 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia

2 jabłka kroimy w kostkę, mieszamy z ciastem i przelewamy do tortownicy lub kwadratowej blaszki. Oprószamy cynamonem i pieczemy w 170 st, u nas 1 godzinę to zajęło, aż wyglądało na upieczone :-)

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…

Cena prawdy

Czy to jest film ambitny - pewnie nie. Wiele osób czepia się szczegółów w komentarzach. Ale mnie dobrze się oglądało, bo kino raczej przeżywam, niż analizuję. I zostało to nieznośne pytanie: ile ja mogłabym poświęcić dla swoich zasad...

Wyzwanie Minimalistki - tydzień pierwszy

11-17 stycznia 2015

Dzień 1 Robię listę zakupów

Nie chodzi oczywiście o zakupy spożywcze :-) Generalny przegląd ubrań po ciąży, inspiracja Szafą Minimalistki i tęsknota do wiosny... oraz ogólne dążenie do określenia swojego stylu :-)
Na listę trafiają nowe balerinki, granatowe spodnie, jakaś wyjściowa spódnica, sukienka, czerwony pasek, koszulki w czerni i bieli oraz nowe oprawki, bo moje ulubione noszę chyba od dekady....Tylko czy znajdę takie same ;-)

Dzień 2 Porządkuję schowek kanapy

Miał być gazetownik, ale nasz jest pusty :-) A że kanapa obok i o porządek wewnętrzny prosi...
Idąc za ciosem układam też pościel i ręczniki. Wyrzucam z kuchennej szafki puste puszki po herbacie - na razie do pokoju Ani, do zabawy w sklep. Widzę u niej bałagan z gatunku tych, które wymagają drastycznych cięć... Zadanie na którąś sobotę projektu. Lawina ruszyła :-)

Dzień 3 Nie włączam komputera

To oznacza też, że Ania nie ogląda bajek :-) Po śniadaniu pieczemy mufinki. Za oknem dawno nie widziane słońce! C…

Karnawałowe rekomendacje filmowe

Do kina rzadko chodzimy, ale lubimy sobie obejrzeć coś ciekawego w domowym zaciszu. Ja przynajmniej bardzo :-) Wybrać coś dla dwojga nie jest jednak łatwo, więc wybieramy na zmianę :-) Naszym ulubionym portalem jest ostatnio cineman.pl, wszystkie filmy, które polecam można tam znaleźć

Karnawał to czas zabawy i smacznego jedzenia :-) A więc dwie komedie kulinarne :-)
Faceci od kuchni
Podróż na 100 stóp
Szczypta sensacji, oba trzymają widza w niepewności do ostatnich scen:

Koneser
Angielska robota
Romans w wydaniu kostiumowym:
Markiza Angelika

W 21 dni do prostego życia :-)

Kasia, autorka bloga Simplicite.pl, rzuciła swoim czytelnikom wyzwanie. Przeczytałam, uśmiechnęłam się, pomyślałam "nie tym razem". Zresztą projekt  już ruszył i byłabym kilka dni do tyłu...
Nie aspiruję na razie do miana minimalistki, tylko w miarę możliwości i sił dążę do uproszczenia życia, uporządkowania przestrzeni wokół, większej harmonii w sobie. Metoda małych kroczków (choć czasem radykalnych...) bardzo mi pasuje. Pomysł trafił więc w czuły punkt, na przekór temu, co sądzę o swoich możliwościach aktualnie...
I co? Postanowiłam podjąć wyzwanie :-) Z kilkoma modyfikacjami, bo wiele rzeczy już uporządkowałam w ramach wicia gniazda przed porodem ;-) Ustaliłam też, że nie będę narzucać sobie z góry harmonogramu i kolejności punktów, tylko decydować rano. Bo są takie dni, kiedy Brożek leży spokojnie w łóżeczku, jak i takie kiedy od pobudki do obiadu noszę go w chuście...Wtedy pozostają jedynie zadania do wykonania w głowie, a nie fruwanie po szafach i pawlaczach :-)
Oto, c…

O modzie, choć się na niej znam jak cielę na gwiazdach ;-)

Tak kiedyś pójdę do pracy:

Albo tak:

A na randkę z Ł. tak ;-)


Kiedy? Otóż kiedyś na pewno :-)
Kiedy odepnę od piersi pewna Brożkę ;-) Przebiorę się z uniformu domowego i zacznę oswajać z rzeczywistością poza. Kiedyś...może.
Powyższe zestawienia stworzyłam w ubiegłym roku dla siebie samej po lekturze bloga Marii, kiedy w ramach odskoczni myślowej usiłowalam zdefiniować lub raczej zobrazować swój styl: co do mnie pasuje, w czym dobrze się czuję, jakie rzeczy chce nosić, co dla mnie stanowi pewną klasykę w ubiorze.
Z modą jestem na bakier, nie śledzę, nie stosuję się. W życiu nie założyłabym legginsów, spodni rurek, krótkich szortów czy poszarpanych dżinsów. Szpilki mogłabym założyć na chwilę "do wyglądania", ale nie do chodzenia. Myślę, że blisko mi do stylu wygodnego, praktycznego, acz kobiecego. Jednocześnie przyzwoitego, jeśli wiecie, co mam na myśli.  Czy to jest "sportowa elegancja", "french chic" czy "styl preppy" tu też nie zdałabym egzami…

Post dedykowany :-)

Wiolu :-) Czuję się wyróżniona (i niezmiennie zaskoczona Twoją sympatią do Martecznika), więc wezmę udział w zabawie i odpowiem na Twoje pytania. Jednocześnie też zakłopotana, bo nie nominuję kolejnych 11 blogów. Chyba nie czytam tylu i większość chwaliła się już nominacją Liebster Blog Award

Nie pogniewasz się, że odpowiedzi będą "z grubsza", bo nie mam jak zebrać myśli ostatnio... A jeśli uda mi się je pozbierać, z dzieckiem na ręku wydeptując na przykład nocami ścieżki w panelach, to nie mam jak ich przelać na ekran. A kiedy mam już jak, zapominam co. Także... jakoś tak... Jeśli śniadanko, to słodko czy wytrawnie?
Po pierwsze, jem zawsze. Nie umiem bez śniadania.
Gdyby mi ktoś przygotował szwedzki stół, pewnie wybrałabym konkrety, ale raczej przekąszam słodkie rzeczy, bo łatwiej jest porwać jabłko i świątecznego pierniczka czy posmarować kromkę dżemem, niż babrać się z jajkami, patelnią czy choćby zagrzać głupią parówkę. Kasza manna czy owsianka ze względu na Anię. Lubię, a…