Przejdź do głównej zawartości

Post dedykowany :-)

Wiolu :-) Czuję się wyróżniona (i niezmiennie zaskoczona Twoją sympatią do Martecznika), więc wezmę udział w zabawie i odpowiem na Twoje pytania. Jednocześnie też zakłopotana, bo nie nominuję kolejnych 11 blogów. Chyba nie czytam tylu i większość chwaliła się już nominacją Liebster Blog Award 

Nie pogniewasz się, że odpowiedzi będą "z grubsza", bo nie mam jak zebrać myśli ostatnio... A jeśli uda mi się je pozbierać, z dzieckiem na ręku wydeptując na przykład nocami ścieżki w panelach, to nie mam jak ich przelać na ekran. A kiedy mam już jak, zapominam co. Także... jakoś tak...
  1. Jeśli śniadanko, to słodko czy wytrawnie?
    Po pierwsze, jem zawsze. Nie umiem bez śniadania.
    Gdyby mi ktoś przygotował szwedzki stół, pewnie wybrałabym konkrety, ale raczej przekąszam słodkie rzeczy, bo łatwiej jest porwać jabłko i świątecznego pierniczka czy posmarować kromkę dżemem, niż babrać się z jajkami, patelnią czy choćby zagrzać głupią parówkę. Kasza manna czy owsianka ze względu na Anię. Lubię, ale też na słodko :-)
  2. A kolacja? Przed telewizorkiem czy przy muzyce? Tylko szczerze!:)))
    Przy książce jeśli już, teraz już rzadko przy muzyce, bo wieża i regał z płytami stoją w sypialni, a po niedawnym przemeblowaniu miejsce kanapy zajęło łóżeczko Brożka... Radia nie słuchamy, dziwnie, co? :-) Telewizora nie mamy. ALE... relaksem jest dla nas film do kolacji od czasu do czasu. Tudzież kolacja do filmu :-) I nie wiem, czy gdybym mogła pogapić się wieczorem na jakiś serial w tv, to nie robiłabym tego...
  3. Obiadki "na mieście" czy slow food w domowym zaciszu? A może jakaś trzecia opcja?
    Szybki w przygotowaniu slow food domowy :-) Jedzenie na mieście to luksus urlopowy i rocznicowy.
  4. Czy mieszkasz ze zwierzętami? Jeśli tak, to z jakimi?
    Zdarzył się zabłąkany pod szafkę szczur blokowy, ale wspominamy to jako makabryczną anegdotę. Nie mamy zwierząt i nie planujemy jak długo się da.
  5. Jaki jest Twój ulubiony styl w muzyce?
    Teraz już sama nie wiem :-) Eklektyczny :-) Nie wiem, jak nazywają się te style, których słucha mój ukochany ;-) Jazz. Muzyka świata. Reggae. Poezja śpiewana czasem. Lubię, kiedy tło muzyczne melodyjnie rezonuje z nastrojem.
  6. Wakacje nad morzem, w górach czy też gdzieś pośrodku?
    Nie ma nic ciekawego pośrodku :-)  Po wyproszonym urlopie nad morzem we wrześniu, w tym roku znów będą góry. Bo do tej pory były góry, od czasów podróży poślubnej. Chyba jesteśmy bardziej górscy. Pomijając, że ja miejska. Drobnomieszczańska :-) Lubię mieć cywilizację w pobliżu, chociaż śladowo, daje mi poczucie bezpieczeństwa :-) Liczymy na to, że jak dzieci podrosną do dalszej podróży, uda nam się pojechać tam, gdzie góry schodzą do samego morza :-)
  7. Wypoczynek w mieście czy z dala od cywilizacji?
    Na cywilizowanym odludziu ;-) Mamy raczej samotnicze natury, na wakacje jeździmy poza sezonem z uwagi na umiarkowaną pogodę. I ceny :-) I broń Boże w modne i oblężone rejony. ale korci mnie, żeby po kilku latach rozłąki pojechać do rodzinnego Wrocławia. Pozwiedzać, poznać z perspektywy turysty ;-)
  8. Czy sądzisz, że slow life to utopia, czy sprawa jak najbardziej życiowo realna?
    Realna, choć może nie w wydaniu pana Honore ;-)
  9. Czy zdarza Ci się czytać poezję?
    Zdarzać się zdarza :-) Jeśli sama trafi jakims trafem w moje ręce ...W regularnie czytanym tygodniku. W artykule, który mnie zaintryguje. U Ciebie na blogu;-) W biografii Wisławy Szymborskiej. Doznaję wtedy iluminacji: jej, czemu sama nie sięgam do poezji? Przecież to piękne. Nie potrafię odpowiedzieć...
  10. Co wg Ciebie jest najważniejsze w relacji rodzic-dziecko?
    Trudne pytanie... Odpowiedzieć, że miłość to za prosto :-) Pierwsze skojarzenie: obecność. Bycie blisko, nawet jeśli idę na skroty i włączam bajki, to mamy się na wyciągnięcie ręki, na odległość spojrzenia, w zasięgu przytulenia i buziaka...
  11. Czy mogłabyś podać jedną najistotniejszą wartość, którą kierujesz się w życiu? 
    Mam wrażenie, że trudność pytań narastała od 1 do 10 :-)
    Punktem odniesienia dla najważniejszych wyborów życiowych i światopoglądu jest dla mnie wiara, z tego klucza wybierałam sobie nawet męża, żebyśmy na starcie zgadzali się w podstawowych kwestiach, a spierali najwyżej o wybór filmu na wieczór. Chociaż i o to się nie kłócimy ;-) 
    A wiara podsuwa nam w pakiecie gotowy zestaw pozostałych wartości.

Komentarze

Mądrze, jak zwykle:) Dziękuję:)

Popularne posty z tego bloga

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…