Przejdź do głównej zawartości

Ten typ tak ma


Ciągnie się za mną to chandrzysko okropne, zwalam na zimę, na zmęczenie, na dzieci, na okoliczności. Prawda jest taka, że chyba tak po prostu mam... Czasem zaglądam do archiwum bloga, żeby przypomnieć sobie, co porabialiśmy rok temu, albo kiedy Ania była w wieku Brożka. Co któryś post obwieszcza moje obniżenie nastroju :-) Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija, po trudnym dniu jest lepszy, na szczęście. W drugą stronę trudniej znieść, oczywiście, kiedy ze szczytu euforii wpada się znów w dołek... A mnie chyba najbardziej frustruje, że nie jestem kimś innym. Wesołym, aktywnym, towarzyskim, przebojowym, silnym, pewnym siebie, wygadanym. No nie jestem. Już w drugiej klasie szkoły podstawowej trzymałam się na uboczu grupy i wychowawczyni stwierdziła, że pójdę do zakonu ;-) Powołania jednakowoż jakoś nie odkryłam w sobie i przynajmniej  kilka osób na tym świecie czerpie z tego tytułu profity, mianowicie mój mąż i dzieci :-) A że czasem można ze mną wytrzymać tylko kiedy śpię - cóż, ten typ tak ma ;-)


Komentarze

Edyta Z pisze…
Kochana, nie jesteś osamotniona w tych nastrojach. Ja i myślę, że jeszcze całe mnóstwo innych osób ma podobnie. U mnie akurat póki co sinusoida jest wypukła, ale jeszcze kilka dni temu była pod kreską :) Poza tym wiesz, przedwiośnie, przesilenie i te sprawy. Poczekaj spokojnie, aż Ci przejdzie :) Poza tym, naprawdę wolałabyś być kimś innym? Pomyśl, że gdyby tak było, pewnie nie miałabyś tego życia, które masz tylko jakieś zupełnie inne. Chciałabyś? Pozdrawiam słonecznie :)
Mamani pisze…
Masz rację: chciałabym być sobą w swoim życiu, ale być weselsza, odważniejsza, bardziej aktywna itd :-)
Edyta Z pisze…
No to w takim razie wystarczy trochę treningu z pozytywnego myślenia i kochania samej siebie :) polecam, sama sobie wyprałam mózg niedawno i powiem szczerze, że dobrze zrobiłam :)))
Buka super. Ale - jak sama napisałaś - wszystko mija:)

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…