Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2015

Becikowe

Już kiedyś wspominałam, że nie mogłabym być urzędnikiem, bo nie ogarniam tej papierologicznej rzeczywistości. Nie lubię poza tym czuć się jak idiotka, która nie potrafi wypełnić prostego druku, ale czasem trzeba zniżyć się do podłogi i pokornie zapisać na przykład dziecko do przychodni. Jak Brożka w styczniu. Pamiętam do dziś te emocje :-) Deklaracja nosi tytuł "wyboru świadczeniodawcy udzielającego świadczeń z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej". Wypełniam dane "świadczeniobiorcy", nazwisko naszej pediatry i proszę o przypomnienie adresu przychodni do rubryki wskazującej świadczeniodawcę. "Pesel ojca" słyszę. "Słucham? Ale świadczeniodawcą nie jest przychodnia?" "Nie, proszę pani. Przychodnia niczego nie świadczy" wycedziła z wyższością ondulowana pani z rejestracji. Ciśnienie mi podskoczyło, ale z panią trzeba dobrze żyć, bo przecież dziecko będzie pojawiać się u lekarza (oby jak najrzadziej), więc wyszłam zadzwonić do Ł, żeby mi…