Przejdź do głównej zawartości

Łk 10, 41

Gdyby ktoś mnie zapytał o życiowe motto, odpowiedziałabym prawdopodobnie: Łukasz rozdział dziesiąty, wers czterdziesty pierwszy :-) Nawet sobie wyhaftowałam w dawnych czasach ten skrót na kieszonce kuchennego fartuszka ;-) To o czymś świadczy, choć nagminnie nie używam przy gotowaniu fartucha,  jakoś mi zawadza ;-)
Od kiedy mam w telefonie aplikację Evangelizo, zaglądam czasem do czytań z dnia i właśnie wczoraj było znów "Marto, Marto..." Nie był to raczej jeden z moich dobrych dni, więc tym mocniej wybrzmiało. A pod spodem komentarz -notabene św. Ambrożego :-) "(...) Marta jednakże nie jest krytykowana za swoje dobre usługiwanie, nawet jeśli Maria wybrała najlepszą cząstkę. Jezus posiada liczne bogactwa i na wielorakie sposoby objawia swoją hojność..."
A dziś zaglądam do "Holyfood" Szymona Hołowni i  w pierwszym zdaniu znów : "Marta się krzątała i w duchu złościła, że ona tu mocuje sie z życiem, a tamta idzie na skróty po to, co najlepsze. Obie zostały świętymi. Tyle, że Marta była bardziej zmęczona" :-) Swoją drogą, uwielbiam publicystykę Hołowni, jego realizm i poczucie humoru. Kiedy pisze o polskim kościele, wyraża dokładnie moje obserwacje i odczucia, tylko ja nie potrafiłabym tego tak inteligentnie i zabawnie ująć.


A wracając do Marty - zawsze myślałam, że jestem po tej gorszej stronie mocy, zwłaszcza, że też mam siostrę Marię;-) Ja rozważna, ona romantyczna, choć teraz chyba mocniej stąpająca po ziemi, nie tylko dlatego, że w ciąży ;-) Podczas gdy mnie w internetowym quizie  "którą z bohaterek Musierowicz jesteś" wyszło, że aktualnie Natalią Borejko. ? Masz ci los...Jako najstarsza i najbardziej odpowiedzialna, utożsamiałam się zawsze z Gabrysią, choć na ogół uważałam, że przesadza w swoim idealiźmie.

Cóż, widocznie mam trochę z tej, trochę z tej, a najbardziej jestem Martą. I będę się  krzątać po swojemu, mam to w naturze. Lepiej funkcjonuję, kiedy działam, a nie nadmiernie myślę, bo to gubi uczuciowców...byle bez złości i napięcia, porównywania, rozpamiętywania...to ciągle moja pięta achillesowa...
By kiedy indziej zostawić wszystko i czujnie się zasłuchać. Na tym chyba polega mądrość. Na równowadze i wyczuciu, która postawa jest na dany czas.

Dzisiaj na przykład dużo się krzątałam, bo roznosiła mnie energia i po kilku dniach choroby odzyskałam wreszcie kontrolę nad czasoprzestrzenią. Nawet poprasowałam, co nie nalezy do moich codziennych praktyk pokutnych ;P! A ścięło mnie w sobotę konkretnie - w dorosłym życiu mało chorowałam i lekko raczej, ale te wirusy łapane od dzieci to inna para kaloszy... Wszyscy smarkamy i pokasłujemy, zmierza ku lepszemu. Tylko ten głos zapowietrzonej żaby... ;-)

Dowodem na to, że lepiej nie komplikować prostych rzeczy jest cebularz... Ile razy gości na naszym stole, nie możemy wyjść z podziwu, że istotnie less is more. Ania ogołociła swój kawałek nawet z cebuli, jadła suche ciasto i przewracała oczami z zachwytu :-)


.

Komentarze

CEGmaRUTka pisze…
Jak ja to dobrze znam! Czasem się wręcz zastanawiam nad tym czy Bóg powołując mnie do życia na tej ziemi celowo nie podpowiedział moim rodzicom na ucho, by dać mi na imię Marta :-) Wiele bowiem razy gdzieś w duchu słyszę te słowa z Ewangelii "Marto, Marto..." Na nowo otrząsam się wtedy i weryfikuję priorytety. Pozdrawiam moją Imienniczkę :-)
Marta pisze…
A ja Ciebie:)
Wybor imienia to wazna sprawa... Gleboko wierze, ze dostajemy jakies wskazowki, jesli sie w nie wsluchamy. Taki Ambrozy na przyklad;) nie dawal nam spokoju a z kalendarza wyzieral na poczatku i koncu ciazy z małym... No po prostu mial zostac Brozkiem;)

Popularne posty z tego bloga

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…