Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2015

Adwentowy przybornik duchowy

-Dziękuję za twoją uważność!

Tym górnolotnym zwrotem odezwała się dziś do mnie Ania, dziękując za coś przy wycinaniu pierniczków :-) Prawdopodobnie miała na myśli uważność w sensie zwrócenia uwagi na jej figurki, bo trzylatki nie używają słów aż tak poważnych i bogatych w treść w zwykłej rozmowie z mamą. Tak sądzę, nie znam zbyt wielu trzylatków :-) Musiała zasłyszeć albo sobie utworzyła sama.
Uważność.
Dobre hasło na rozpoczynający się czas. Rok temu zabrakło mi Adwentu, umknął mi... Noworodek przy piersi oraz proces adaptacji do nowego trybu dnia i nocy sprawił, że na niewiele ponad miałam siły. Obiecałam sobie, że "za rok nie odpuszczę" :-) I faktycznie- pięknie zaczęliśmy nowy okres liturgiczny. Jest i kalendarz do odliczania zrozumiały dla przedszkolaka, jest wieniec, jest ciasto poczynione na dojrzewajacy kilka tygodni piernik staropolski (lub inaczej piernik panny na wydaniu rekomendowany przez Małgorzatę Musierowicz :-) Pięknie dziś u nas pachniało czekoladą, korzenn…

Co dzieje się z tym światem...

Nie oglądam telewizji, nie słucham radia, nie zaglądam już nawet na portale informacyjne. Nie żyjemy jednak w pustce - smutne wiadomości wciskają się każdą wirtualną szczeliną. I przerażają. Choćby się człowiek chciał odseparować, wyprzeć ze świadomości, zaprzeczyć - nie da się. Tak się po prostu nie da, bo fakty są takie, że na świecie toczy się wojna. Toczy się od lat - raz dalej, raz bliżej...  Wszyscy są ostatnio Francuzami. Dlaczego nie Libańczykami, Irańczykami, Ukraińcami?
Bądźmy po prostu sobą, modląc się jednocześnie za tych, którzy doświadczają przemocy.
Zmieniajmy sie też sami na lepsze, bo jak ma zapanować pokój, kiedy nie mamy go w naszych sercach. Nieustannie toczymy własne wojenki rodzinno-sąsiedzko-narodowe. O rzeczy w ostatecznym rozrachunku kompletnie nieistotne.
Patrzę na śpiącego Brożka i łzy stają mi w oczach na myśl, że może kiedyś w mundurze i z bronią w ręku zostanie wysłany na jakąś "misję ".

Czuję się czasem taka bezradna, że aż... obojętna. Spycha…

Reminescencje krakowskie

Jeden z felietonów Romy Ligockiej w zbiorze "Księżyc nad Taorminą"  poświęcony jest smutnej refleksji, co stało się z krakowskim rynkiem. "Nikt rozsądny nie chodzi już tam dla przyjemności"... Autorka raz pójść musiała, w sprawach urzędowych i omal  nie przypłaciła tego życiem. Brzmi niewiarygodnie, ale akurat znajdowała się przy kawiarnianym ogródku, kiedy poniosły konie z dorożką, spłoszone wybuchem petardy z ulicznego teatrzyku. Zwierzęta potknęły się i przewróciły niemal pod jej stopy. Kilka osób zostało wtedy rannych. Pani Roma długo nie mogła dojść do siebie. Tak jak i ona, nie pojmuję, dlaczego ku strapieniu mieszkańców, a uciesze turystów (ale nie takich jak my...) władze miasta pozwalają na ten nieustający jazgot, na te ogromne konie przegrzane w słońcu i jeszcze większe dorożki, przed którymi muszą rozstępować się tłumy ściśnięte na uliczkach prowadzących do Rynku. 
Przypominam sobie sytuację z września, kiedy Łukasz poprawiał Ani kurteczkę, nie słyszeli…

Zawsze wiedziałam, że wcześniaki to mocarze :-)

Ks. Jan Kaczkowski ważył po urodzeniu 980g. Było to niespełna 40 lat temu, jest rówieśnikiem mojego męża. W zamierzchłych tych czasach  za granicę przeżywalności uważano 1kg. Dziś ratuje się półkilogramowe dzieci z 24 tygodnia ciąży. W zamierzchłych tych czasach moja kochana teściowa nie wiedziała, że nosi bliźniaki, dopóki położna po przyjęciu pierwszego nie zawołała "Ale tam jest jeszcze jeden!" Dziś o podwójnym szczęściu dowiadujemy się w pierwszym trymestrze, a poród odbywa się dla bezpieczeństwa przez cesarskie cięcie. Dzieci nie muszą być niepełnosprawne przez nieumiejętną opiekę lekarską, choć bywa i tak, nawet w XXI wieku.
Ale nie o wcześniakach ma być, najwyżej o tym konkretnym :-) Bo zapis rozmowy Piotra Żyłki z ks. Janem wciągnął mnie po uszy. Udawałam, że nie słyszę "Mamo, mamo" "Łaaa" :)


Książki raczej chłonę, nie tyle wzrokiem zdanie po zdaniu, akapit po akapicie, ale całościowo, emocjami, często biegnę li tylko po dialogach, łapię klimat, …