Przejdź do głównej zawartości

Co dzieje się z tym światem...





Nie oglądam telewizji, nie słucham radia, nie zaglądam już nawet na portale informacyjne. Nie żyjemy jednak w pustce - smutne wiadomości wciskają się każdą wirtualną szczeliną. I przerażają. Choćby się człowiek chciał odseparować, wyprzeć ze świadomości, zaprzeczyć - nie da się. Tak się po prostu nie da, bo fakty są takie, że na świecie toczy się wojna. Toczy się od lat - raz dalej, raz bliżej...  Wszyscy są ostatnio Francuzami. Dlaczego nie Libańczykami, Irańczykami, Ukraińcami?

Bądźmy po prostu sobą, modląc się jednocześnie za tych, którzy doświadczają przemocy.

Zmieniajmy sie też sami na lepsze, bo jak ma zapanować pokój, kiedy nie mamy go w naszych sercach. Nieustannie toczymy własne wojenki rodzinno-sąsiedzko-narodowe. O rzeczy w ostatecznym rozrachunku kompletnie nieistotne.

Patrzę na śpiącego Brożka i łzy stają mi w oczach na myśl, że może kiedyś w mundurze i z bronią w ręku zostanie wysłany na jakąś "misję ".

Czuję się czasem taka bezradna, że aż... obojętna. Spycham te lęki do podświadomości i szykuję synkowi tort na roczek. To jest nasze dzisiaj. Wybieram kolor świeczki i kiczowatą girlandę. Nowe firanki, kalendarz adwentowy i foremki do pierników.

Bo czy mam czuć się winna, że urodziłam się w czasie i miejscu, w którym jestem? Że żyję w dobrobycie, podczas gdy w obozach dla uchodźców dzieją się straszne rzeczy, a wszelkiej maści terroryści pozostają bezkarni? 

Czytałam raz opowiastkę o władcy, który nakazał wyłożyć całe królestwo skórą, aby nie poranić sobie stóp o kamienie. Wyśmiał go błazen i doradził, żeby zamiast marnować takie ilości zwierzęcych futer, po prostu owinął sobie własne podeszwy...

Nie mam realnego wpływu na kwestie polityczne. Nie rozwinę miękkich dywanów w całym europejskim domu, ale mój może być  usłany miłością i wypełniony codziennymi przyjemnościami. Wtedy udaje się zapomnieć na chwilę, że mieszkamy na czynnym wulkanie, a przeznaczeniem tego świata jest w gruncie rzeczy skończyć się. A że nikt nie wie kiedy... "Czuwajcie i bądźcie gotowi" :-)

Komentarze

Bardzo pięknie i mądrze napisałaś :)
Marta pisze…
Dziękuję, zwłaszcza, że niełatwo mi ubierać w słowa swoje myśli ostatnio :-)

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…