Przejdź do głównej zawartości

Walentynki małżeńskie


koszulka ze sklepu Mocem.pl
A skoro tak, mogę upiec mężowi czekoladowe babeczki z dwudniowym poślizgiem ;-) Z poślizgiem ledwie trzydniowym dowlec się z dzieciakami do mięsnego, by dzień później, nie bacząc na skaczący cholesterol, w końcu usmażyć schabowego z prawdziwego zdarzenia. A może nawet był to szwajcar, bo miał rozpuszczony plaster sera na wierzchu i listek bazyli. A co! Bo w małżeństwie warto okazywać sobie miłość  - na co dzień i od święta.

Ostatnio codziennie przyglądam(y) się naszej relacji dzięki mailom od Agnieszki i Marleny. Dziewczyny przygotowały rekolekcje małżeńskie Miłościa Ożywieni, na cały Wielki Post!
W tym roku to moja jedyna pomoc naukowa, jeśli chodzi o wielkopostny niezbędnik. Postawiłam na ponadczasowe filary: post-modlitwa-jałmużna. Im prościej, tym lepiej :-) Zarówno w kuchni, jaki w życiu duchowym :-)

A wracając do babeczek - fachowo nazywają się  fondanty albo lava cake. Po prostu czekoladowe ciastko z płynnym środkiem :-). U mnie wyszło raczej półpłynne oczko :-) Oboje lubimy czekoladę, więc zjedliśmy ze smakiem. Wujek Google podsuwa usłużnie różne przepisy, polecam zwłaszcza apetyczne zdjęcia, bo ja nie zdążyłam zrobić :-)

U mnie wersja dość prosta, proporcje na 5 sztuk: 
rozpuścić 60g gorzkiej czekolady i 60g masła, nieco przestudzić. 2 żółtka zmieszać z 3 łyżkami cukru, białka ubić ze szczyptą soli. Połączyć wszystko dodając 3 łyżki mąki i szczyptę proszku do pieczenia. Nie mam specjalnych kokilek, więc piekłam w formie do mufinek, wyłożonej papierowymi foremkami. 8 minut w 180st W czasie próby generalnej piekłam 10 ze strachu, że się rozpadną i wyszły na twardo. Czyli jak zwykłe murzynki, a nie finezyjne walentynkowe fondanty... Plus był taki, że Ł mógł zapakować sobie następnego dnia do pracy, nie ryzykujac czekoladowej powodzi w torbie :-)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Desery dla mamy karmiącej skazańca białkowego :-)

Pomyślałam, że przygotuję sobie taką linkownię do sprawdzonych przy Ani przepisów, bo skaza lubi się w rodzinie powtarzać... Poza tym to bardzo smaczne przekąski, a tych nigdy za wiele, prawda? Może komuś się przyda.
Ps. Zauważyłam, że blog ostatnio zrobił się mocno kulinarny ;-)



Uniwersalne muffinki

"Biszkopt" na bardziej wykwintne ciasto lub tort

Rozpustny tort czekoladowy, jeśli nie będzie uczulało kakao

Genialny murzynek karobowy

Bajaderki karobowe

Piszinger karobowy

Drożdżówka - raczej nie zawiedzie, bo pulchność zapewniają drożdże, nie jajka

Piernik

Przepisy z Pysznej diety nigdy mnie nie rozczarowały. Są proste, nie wymagają wyszukanych składników, jak czasem na innych blogach wegańskich.

Kruche ciasteczka lub ciasto, ewentualnie krucho-drożdżowe z owocami. Przepisy generalnie łatwo modyfikować, pomijając jajko i nabiał. Masło można zastąpić margaryną z każdego dyskontu (nie może zawierać masła lub serwatki), tudzież olejem - najzdrowiej.
Często robięTO 

Kremówka: ciasto francu…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…

Koniec lata

Jakoś tak mam jesienią, że robię się bardziej sentymentalna... Bardziej też dotykają mnie niektóre sprawy, częściej się wzruszam. Włączam stare płyty, odgrzebujemy jakieś antyczne starocie filmowe :-) Myślę o dawnych znajomych, choć od lat nie mamy kontaktu. Oglądam zdjęcia z młodosci ;P
Pojechałabym w góry... Ja, która wybitnym górołazem nie jestem i na obozie studenckim zawsze wybierałam najłatwiejsze trasy albo dyżur w kuchni. Piękne to były czasy... Wrzesień mi to wszystko przypomina. 



Zatęskniłam też za robótkami, bo marznę i postanowiłam coś zrobić na drutach albo szydełku, koniecznie z wełny, bo czapki wokół tylko akrylowe. Czas jest, bo od kiedy dzieci same zasypiają, wieczorne rytuały idą nam bardzo sprawnie i pojawił się nieznany nam dotąd czas dla rodziców po dwudziestej :-)


Ostatnio wspominaliśmy trochę lato.  Dla mnie osobiście bardziej relaksujące, niż rok temu, bo z niemowlęciem na ręku trudno mówić o jakimś sensownym wypoczynku... Brożek wtedy jeszcze nie chodził, więc o…