Przejdź do głównej zawartości

Babskie święto

Zaletą wszelkich walentynek, rocznic, dni kobiet i matek jest to, że stanowią doskonały pretekst do spełniania drobnych zachciewajek :-) Na przykład nowy kubek w stylu romantyczno-kwiatowym, czyli innym niż do tej pory. Ale  miło jest co  jakiś czas zmienić taki drobiazg w otoczeniu, choćby kubek, bo ścian już na przykład nie można tak od razu na wiosnę przemalować... 


Ostatnio policzyłam, że co trzy miesiące nokautuje mnie poważniejszy kryzys :-) Obłapi mnie taki smutek i nie chce puścić, ale jak odpowiednio się poszamocę i tę śmietanę poubijam, to wyskakuję jakoś na powierzchnię. Ale dziś nie o tym, bo okazja jest zewsząd radosna. Dzień Kobiet + imprezy towarzyszące!

Co tu dużo  mówić - już od początku marca celebruję i umilam sobie życie na różne sposoby, bo kiedy próbowałam się umartwiać, ograniczać i dyscyplinować, to prawie wpadłam w depresję i kiedy nie mogłam już opanować płaczu na zwykłym spacerze z dzieckiem - spasowałam. Widocznie potrzebuję się na przedwiośniu rozpieszczać.... Sucha skóra, nastroszone włosy też proszą o uwagę po zimie...


Myślami wybiegam już do czerwcowego urlopu, z którego równie mocno się cieszę, co panikuję.  Logistyka wyjazdu z małymi dziećmi prosta nie jest. Nie sprzyja też specjalnie odpoczynkowi w moim pojęciu. W pojęciu Łukasza owszem :-) W każdym razie szyje się już nowe chabrowe nosidło dla Brożka, z morskim motywem :-) Przeglądamy kwatery...Przeżuwamy ceny...

Zaległe zadania wielkopostne czekają na mailu - na lepszy czas...  Ale na babskie wyjście w pojedynkę się znalazł - recital Edyty Geppert doskonale pasował do klimatu mojego kobiecego tygodnia. Może nie jestem z pokolenia, które dominowało w piątek na widowni, ale byłam oczarowana. Wczoraj też wybyłam sama na chwilę do kawiarni, bo mój mąż kochany wrócił wcześniej z pracy i przejął dzieciaki. Sprezentował mi nie tylko tę chwilę dla siebie, ale też wyszukał na wieczór film w  moim guście. Zna mnie na przewylot, wie co lubię :-) Anglia, połowa XIX wieku, malownicze krajobrazy, piękna muzyka, urocza bohateka, miłość, nastrój... 


"Z dala od zgiełku", polecam :-) jest na chili.tv



Goździki też są, proszę państwa, w wersji trwałej i pachnącej: 


 Cudowny dzień, idealny pod każdym względem. Dobrze być kobietą :-)




Komentarze

Fantastycznie być kobietą :) Bardzo fajnie, że potrafisz się dopieszczać. Że nie zapominasz o sobie! Pozdrawiam!
CEGmaRUTka pisze…
Jakbyś kiedyś potrzebowała towarzystwa na takie babskie wyjście to może też uśmiechnę się do mojego męża i zostanie z dzieciakami... :)

Popularne posty z tego bloga

Desery dla mamy karmiącej skazańca białkowego :-)

Pomyślałam, że przygotuję sobie taką linkownię do sprawdzonych przy Ani przepisów, bo skaza lubi się w rodzinie powtarzać... Poza tym to bardzo smaczne przekąski, a tych nigdy za wiele, prawda? Może komuś się przyda.
Ps. Zauważyłam, że blog ostatnio zrobił się mocno kulinarny ;-)



Uniwersalne muffinki

"Biszkopt" na bardziej wykwintne ciasto lub tort

Rozpustny tort czekoladowy, jeśli nie będzie uczulało kakao

Genialny murzynek karobowy

Bajaderki karobowe

Piszinger karobowy

Drożdżówka - raczej nie zawiedzie, bo pulchność zapewniają drożdże, nie jajka

Piernik

Przepisy z Pysznej diety nigdy mnie nie rozczarowały. Są proste, nie wymagają wyszukanych składników, jak czasem na innych blogach wegańskich.

Kruche ciasteczka lub ciasto, ewentualnie krucho-drożdżowe z owocami. Przepisy generalnie łatwo modyfikować, pomijając jajko i nabiał. Masło można zastąpić margaryną z każdego dyskontu (nie może zawierać masła lub serwatki), tudzież olejem - najzdrowiej.
Często robięTO 

Kremówka: ciasto francu…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…

Koniec lata

Jakoś tak mam jesienią, że robię się bardziej sentymentalna... Bardziej też dotykają mnie niektóre sprawy, częściej się wzruszam. Włączam stare płyty, odgrzebujemy jakieś antyczne starocie filmowe :-) Myślę o dawnych znajomych, choć od lat nie mamy kontaktu. Oglądam zdjęcia z młodosci ;P
Pojechałabym w góry... Ja, która wybitnym górołazem nie jestem i na obozie studenckim zawsze wybierałam najłatwiejsze trasy albo dyżur w kuchni. Piękne to były czasy... Wrzesień mi to wszystko przypomina. 



Zatęskniłam też za robótkami, bo marznę i postanowiłam coś zrobić na drutach albo szydełku, koniecznie z wełny, bo czapki wokół tylko akrylowe. Czas jest, bo od kiedy dzieci same zasypiają, wieczorne rytuały idą nam bardzo sprawnie i pojawił się nieznany nam dotąd czas dla rodziców po dwudziestej :-)


Ostatnio wspominaliśmy trochę lato.  Dla mnie osobiście bardziej relaksujące, niż rok temu, bo z niemowlęciem na ręku trudno mówić o jakimś sensownym wypoczynku... Brożek wtedy jeszcze nie chodził, więc o…