Przejdź do głównej zawartości

Uparcie i skrycie


Rzadko bywam na koncertach, zwłaszcza od kiedy urodziły się dzieci. Nie ma już możliwości, żebyśmy wyszli razem wieczorem. Dwa - nieczęsto trafia się coś naprawdę dla mnie interesującego. Recital Edyty Geppert był więc prawdziwym świętem. Ktoś obok, odbierając płaszcz w szatni skomentował gorzko: "Stara kobieta zmęczona trasą". Cóż, pan też niemłody, chyba wiedział, na czyj koncert się wybiera. Geppert akurat jest w moich oczach artystką, której upływ czasu zdaje się nie szkodzić. 

W sumie niewiele o niej wiem, debiutowała, kiedy miałam roczek :-) Kojarzyłam ją do tej pory z utworami przejmująco smutnymi i kasetą - jak to brzmi :-) Pytania do księżyca, której słuchałam jako bardzo młoda dziewczyna. Zresztą dopiero niedawno ją wyrzuciłam, bo już od lat nie było na czym odtwarzać...

Co tu dużo mówić: podobało mi się. Mądre teksty, pięknie zilustrowane muzycznie, przejmująco wykonane. Lżejsze piosenki kabaretowe równoważyły trochę melancholijny wydźwięk bardziej dramatycznych utworów, ale i tak niezmienne te właśnie lubię najbardziej.

Gra świateł, która chwilami wydobywała z ciemności jedynie twarz, okoloną burzą charakterystycznych jasnych loków. Czarny garnitur, żadnych rozpraszczaczy. 



Wspomnę jeszcze o jednym, o panu niepozornym wizualnie, ale obdarzonym niesamowitym "radiowym" głosem i poczuciem humoru. Konferansjer, czyli Piotr Loretz - aktor, pedagog, reżyser, scenograf, menager, a prywatnie... mąż pani Edyty.  I to od 30 lat. Imponujący wynik w show biznesie. W jednym z wywiadów padły takie słowa: 

"Ubieram się tak, jak mi się podoba, śpiewam to, co mi się podoba. Dosyć często próbowano wymusić na mnie  to czy owo, ale okazało się, że na mnie nie ma mocnych. , więc ludzie z show biznesu dali mi spokój. Dobrze, że miałam przy sobie Piotra, z którego zdaniem się liczyłam, bo to był dla mnie największy autorytet. Zresztą, jest do tej pory."

W innej rozmowie też wypowiada się o mężu z uznaniem: "Myślę, że bez niego nie zdecydowałabym się uprawiać tego zawodu w naszym kraju. Nie, nie czuję się zdominowana. Wręcz przeciwnie: wiem, że mogę pracować, robić to, co jest moją pasją. Piotr przyjął też na siebie ten – proszę mi wierzyć – ciężki w Polsce obowiązek menadżera, organizatora. Tym sposobem zbiera wszystkie ciosy na siebie, a ja tylko oklaski.”

Romantyczny układ :-) Ona śpiewa, on bierze na klatę organizacyjną stronę tych występów. Zastanawiam się, czy ścisły związek życia zawodowego z rodzinnym jest dla nich na co dzień błogosławieństwem czy przekleństwem. Jaką jest mamą... Czy w życiu jest też tak melancholijna jak na estradzie. Czy chodziła z synkiem na spacery czy raczej bawił się klockami w trakcie prób i nagrań. Czy wyssał muzykę z mlekiem mamy- jak jego rodzice w swoich domach rodzinnych.  Ale tego się oczywiście na razie  nie dowiemy, tak sobie tylko po kobiecemu gdybam :-) Przyszedł mi jednocześnie na myśl inny twórca, którego lubię - Marek Grechuta. Tylko tam było odwrotnie - to niewiasta twardo stąpała  po ziemi i ułatwiała swojemu poecie codzienność :-) Pięknie też pani Danuta opowiedziała w książce o ich wspólnym życiu.
Biografie takie są dla mnie ciekawe i może kiedyś, za lat oby jak najwięcej, poczytam sobie do poduszki o artystycznym życiu Edyty Geppert i Osobistego Personelu, słuchając w tle jej piosenek. 
Póki co myślę, którą płytę kupić..

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Desery dla mamy karmiącej skazańca białkowego :-)

Pomyślałam, że przygotuję sobie taką linkownię do sprawdzonych przy Ani przepisów, bo skaza lubi się w rodzinie powtarzać... Poza tym to bardzo smaczne przekąski, a tych nigdy za wiele, prawda? Może komuś się przyda.
Ps. Zauważyłam, że blog ostatnio zrobił się mocno kulinarny ;-)



Uniwersalne muffinki

"Biszkopt" na bardziej wykwintne ciasto lub tort

Rozpustny tort czekoladowy, jeśli nie będzie uczulało kakao

Genialny murzynek karobowy

Bajaderki karobowe

Piszinger karobowy

Drożdżówka - raczej nie zawiedzie, bo pulchność zapewniają drożdże, nie jajka

Piernik

Przepisy z Pysznej diety nigdy mnie nie rozczarowały. Są proste, nie wymagają wyszukanych składników, jak czasem na innych blogach wegańskich.

Kruche ciasteczka lub ciasto, ewentualnie krucho-drożdżowe z owocami. Przepisy generalnie łatwo modyfikować, pomijając jajko i nabiał. Masło można zastąpić margaryną z każdego dyskontu (nie może zawierać masła lub serwatki), tudzież olejem - najzdrowiej.
Często robięTO 

Kremówka: ciasto francu…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…

Koniec lata

Jakoś tak mam jesienią, że robię się bardziej sentymentalna... Bardziej też dotykają mnie niektóre sprawy, częściej się wzruszam. Włączam stare płyty, odgrzebujemy jakieś antyczne starocie filmowe :-) Myślę o dawnych znajomych, choć od lat nie mamy kontaktu. Oglądam zdjęcia z młodosci ;P
Pojechałabym w góry... Ja, która wybitnym górołazem nie jestem i na obozie studenckim zawsze wybierałam najłatwiejsze trasy albo dyżur w kuchni. Piękne to były czasy... Wrzesień mi to wszystko przypomina. 



Zatęskniłam też za robótkami, bo marznę i postanowiłam coś zrobić na drutach albo szydełku, koniecznie z wełny, bo czapki wokół tylko akrylowe. Czas jest, bo od kiedy dzieci same zasypiają, wieczorne rytuały idą nam bardzo sprawnie i pojawił się nieznany nam dotąd czas dla rodziców po dwudziestej :-)


Ostatnio wspominaliśmy trochę lato.  Dla mnie osobiście bardziej relaksujące, niż rok temu, bo z niemowlęciem na ręku trudno mówić o jakimś sensownym wypoczynku... Brożek wtedy jeszcze nie chodził, więc o…