Przejdź do głównej zawartości

Przestrzeń dla siebie

Czy można być mamą za bardzo? Zatracić siebie w relacji z dziećmi? Miałam ostatnio taką refleksję, słuchając wypowiedzi Moniki i Marcina Gajdów Czy można być za bardzo lub za mało w małżeństwie .
To co mówili o relacji małżeńskiej odnosiłam jednocześnie do macierzyństwa :-)
Tak, zdarza mi się czasem, że tak bardzo chcę być cała dla moich dzieci, że te moje dążenia przesłaniają mi resztę świata, ze sobą na czele. A ostatnim, co chciałabym im dać, jest toksyczna, kontrolująca, zaborcza, niedojrzała miłość... Nie jestem i nie chcę być całym ich światem. Nie chcę przerzucać na nikogo odpowiedzialności za swoje szczęście i dobre samopoczucie. Zauważyłam, że im bardziej dbam o swoją odrębność, "nie sklejam" się z nikim, wyznaczając granice, wyzbywam się oczekiwań - tym lepiej mi w roli żony i mamy... W przeciwnym razie czuję się totalnie wyssana z energii. O co mam żal nawet nie tyle do dzieci, co do siebie...

Potrzebuję przestrzeni własnej ciszy, modlitwy, poszukiwania i zgłębiania zainteresowań. Mam wrażenie, że niektórzy postrzegają to jako egoizm i ucieczkę, a nie szansę na rozwój domowych relacji, na przyniesienie "z zewnątrz" konkretnego dobra duchowego dla naszej rodziny. Ponieważ mam taki temperament, że jestem nieco nadwrażliwa, głęboko i długo przeżywam różne rzeczy, zwłaszcza bezpośrednie i pośrednie komentarze na swój temat. W tym również fakt, że nieustanie jestem oceniana. Nie ukrywam, że trudno mi zostawić męża i dzieci na kilka dni. I "sobie" wyjechać. Cztery lata symbiozy z maluchami na tyle mnie zmieniły, że rozłąka nie będzie mi obojętna - nawet wyjazd na niecały dzień odczułam zimą jako brak jakiejś ważnej części siebie... a już zwłaszcza bolał brak B. przy piersi. I mam tu na myśli fizyczny dyskomfort. Co dopiero teraz? Ze świadomością, że wygaszamy laktację i może już nigdy nie nakarmię dziecka własnym mlekiem, nie doświadczę TEGO rodzaju bliskości? Tylko inna karmiąca mama zrozumie taką rozterkę. Dodatkowo na ogół w otoczeniu kobiety, która zapragnęła podarować sobie kilka dni "urlopu" zawsze znajdzie się ktoś, kto zobaczy tylko to, że jej codzienne obowiązki  obciążą w tym czasie męża, a nie to, że przez resztę czasu jest ona dla swojej rodziny dzień w dzień i noc w noc, z całym poświęceniem na jakie ją stać... 
MOIM ideałem nie jest wypalić się do cna. Dlatego jadę. Choć B. jest jeszcze mały, choć będę cholernie tęsknić, choć dla niektórych to kłopot, choć niektórzy nie rozumieją, choć doświadczam wielu sprzecznych uczuć.
Ciekawe, jak będzie :-) Bardzo cenne jest dla mnie doświadczenie Moniki i to co pisze o powodach, dla których trzeba szukać przestrzeni dla siebie, podróżach w głąb (ale nie tylko :-) i potrzebie dystansu. Polecam wszystkim kobietom :-)
Czytam też aktualnie "Zdesperowaną" -o nadziei dla młodych matek, które potrzebują oddechu. Efekt "Wow! Zapiszę to sobie" gwarantowany co chwilę :-) Widzę między innymi, że dwie zmory trapią i mnie - strach przed tym, co pomyślą inni oraz legalistyczne dostosowywanie się do zasad i oczekiwań wszystkich wokół. Tymczasem jeśli zastanowię się nad tym, jaką z Ł chcemy tworzyć rodzinę, to jest ona niepowtarzalna i wyjątkowa. Dlatego nie możemy poruszać się po koleinach wytyczonych przez naszą przeszłość, ale nową drogą, wytyczoną przez Boga dla nas, w zgodzie z naszymi przekonaniami, unikalnymi osobowościami, potrzebami. A mówiąc TAK sobie i sprawom dla nas najważniejszym, mówimy czasem NIE oczekiwaniom naszego otoczenia. Nie jest to łatwe, jeśli nie chce się nikogo urazić... Ale proszę - zwłaszcza moich krewnych - nie bierzcie tego do siebie. Wiem, że każdy z nas będzie najszczęśliwszy i spełniony, jeśli rozpozna swoją drogę i zadba o siebie na tyle, by z radością i w wolności uszczęśliwiać świat, a nie tylko zadowalać.


Komentarze

CEGmaRUTka pisze…
Dobrego czasu!
Argilla pisze…
Kochana, jedź i nabieraj sił. Nie rozumieją tego Ci, którzy nie doświadczyli macierzyństwa albo nie pozwalają sobie na taki oddech. A Ł będzie miał powód do dumy, że poradził sobie ze wszystkim a potem radość z powrotu odprężonej i wyciszonej żony.Pozdrawiam serdecznie i zapewniam o wiernym czytelnictwie;)
Marta pisze…
Dziękuję! Jak dobrze wiedzieć, że są życzliwe dusze z drugiej strony ekranu :)

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…