Przejdź do głównej zawartości

SPA dla duszy i ciała :-)

krasnal podróżnik na dworcu we Wrocławiu :-) 
O naszej duchowej przystani w Jasionie kilka razy już pisałam. Tym razem było jak przed dziesięciu laty, czyli jechałam pociągiem i sama. Ale już nie ta sama... Najtrudniejszym momentem było pożegnać się i wyjść z domu. Wytuszowałam rzęsy, więc nie mogłam się rozpłakać, ale łzy cisnęły się same, głos ugrzązł w gardle, więc musiałam po prostu pomachać i zamknąć za sobą drzwi... Na szczęście kiedy pociąg ruszył, zwątpienie minęło. Wzięłam sobie do czytania świetną książkę "Pokonać zniechęcenie. Od zniechęcenia do radości i nadziei", gdzie już w pierwszym rozdziale zakreśliłam: "trzeba stale, na bieżąco weryfikować stan naszego wnętrza, swój styl życia i własne priorytety. Co jakiś czas trzeba się zatrzymać, odpocząć i ocenić, w jakim stanie się znajdujemy: duchowo, emocjonalnie i fizycznie. W życiu konieczne są momenty, by spojrzeć na wszystko z pewnego dystansu (...) Do tego potrzebny jest czas i wewnętrzne wyciszenie"./Alina Wieja/

Cóż, czy nie był to idealny wstęp do dni, które miały nadejść? Taki właśnie był cel mojego wyjazdu :-) Nie byłam wypalona, ale trochę już znużona i czułam, że to jest ten czas, kiedy chcę powalczyć o powrót radości i harmonii. Podobno zniechęcenie w pierwszej kolejności żeruje na naszym zmęczeniu fizycznym i trudnościach duchowych, na lękach i obawach, które rzeczywiście są moją słabą stroną... 

Jak było? Wspaniale :-) Odpoczęłam. Chociaż pierwsze dwie noce były okropne - dawno nie doświadczyłam takiej bezsenności, mimo świetnych warunków do spania... Zanim mleczarenki zorientowały się, że nie ma już popytu, podaż utrzymywała się na niezmienionym poziomie. Szałwia, mięta i laktator...Od trzeciej doby było już dobrze. Konferencje o dotykaniu się Słowa Bożego, które jest zawsze sprawcze i wydobywa z czasoprzestrzeni pełnię, piękno, harmonię. Które potrzebuje czasu, żeby wybrzmieć, naszej pokory, szacunku i posłuszeństwa. Które mówi o nas właśnie, niesie prawdę o moim pięknie, człowieczeństwie, kobiecości. Czasem rozdziera jak miecz obosieczny, ale przynosi porządek i harmonię. Relacja ze Słowem zawsze zmienia życie. Trudno było nie zauważyć, że to nie są przypadkowe treści, tak jak nigdy czas i ludzie w Jasionie nie były w moim życiu przypadkowe...

Jeśli chodzi o kurs kaligrafii, stało się coś dziwnego. Po prostu tak jak kiedyś z przyjemnością oddawałam się literkom, tak teraz nie mogłam... Choć czcionka piękna, ozdobna i wcale nie trudna - bastarda flamandzka. Trzeciego dnia odpuściłam i pogrążyłam się w ciszy oraz nicnierobieniu. Trochę czytałam, trochę spacerowałam, drzemałam, po prostu chyba się regenerowałam we wszystkich sferach... 

Nadarzyła się też okazja do rozmowy, na którą liczyłam i która przyniosła dużą dawkę spokoju. Z domu miałam regularne meldunki, poradzili sobie cudownie :-) Grupa rekolekcyjna była niewielka, atmosfera domowa, pogoda bez zarzutu, jedzenie pyszne. Tak się złożyło, że na terenie parafii przebywała grupa młodzieży z Czech w drodze na ŚDM, więc załapaliśmy się na wspólną modlitwę i biesiadowanie przy regionalnych smakołykach. Nie był to jedyny akcent międzynarodowy w tym tygodniu, bo w drodze powrotnej zatrzymałam się u rodziców, a że była niedziela poszłam na mszę we Wrocławiu. Jak się okazało polsko-hiszpańsko-łacińską, z dużą i radosną grupą młodych z Panamy. Już u siebie w Głogowie trafiliśmy na koncert plenerowy dla gości z USA i Włoch. Także powiew młodego Kościoła był wyczuwalny w całej Polsce, nawet tam, gdzie się w sumie nie spodziewałam.
Z Wrocławia wracaliśmy wieczorem w komplecie. Usypianie było trudne, dużo wrażeń, zmęczenie. Brożek padł dopiero o 2, wstał potem też wcześnie, więc noc była słaba... Ale wszystko już wróciło do normy :-). Kilka dni z tatą bardzo korzystnie wpłynęło na wieczorne rytuały i dzieci zasypiają praktycznie same. Być może za rok uda nam się pojechać do Jasiony w czwórkę?

oaza spokoju ...


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…

Desery dla mamy karmiącej skazańca białkowego :-)

Pomyślałam, że przygotuję sobie taką linkownię do sprawdzonych przy Ani przepisów, bo skaza lubi się w rodzinie powtarzać... Poza tym to bardzo smaczne przekąski, a tych nigdy za wiele, prawda? Może komuś się przyda.
Ps. Zauważyłam, że blog ostatnio zrobił się mocno kulinarny ;-)



Uniwersalne muffinki

"Biszkopt" na bardziej wykwintne ciasto lub tort

Rozpustny tort czekoladowy, jeśli nie będzie uczulało kakao

Genialny murzynek karobowy

Bajaderki karobowe

Piszinger karobowy

Drożdżówka - raczej nie zawiedzie, bo pulchność zapewniają drożdże, nie jajka

Piernik

Przepisy z Pysznej diety nigdy mnie nie rozczarowały. Są proste, nie wymagają wyszukanych składników, jak czasem na innych blogach wegańskich.

Kruche ciasteczka lub ciasto, ewentualnie krucho-drożdżowe z owocami. Przepisy generalnie łatwo modyfikować, pomijając jajko i nabiał. Masło można zastąpić margaryną z każdego dyskontu (nie może zawierać masła lub serwatki), tudzież olejem - najzdrowiej.
Często robięTO 

Kremówka: ciasto francu…