Przejdź do głównej zawartości

Wierzyć to znaczy...

... kroczyć po wodzie. Jak w piosence :-) Może nie tylko, ale ta metafora do mnie przemawia.


Wczoraj trafiłam na fragment z czternastego rozdziału Ewangelii Mateusza - o chodzeniu po wodzie. Poruszył mnie wyjątkowo mocno, bo terenem moich zmagań duchowych od kiedy pamiętam jest lęk. A najsilniejszą potrzebą - bezpieczeństwo, przewidywalność, stabilizacja życiowa...

W zasadzie sytuacja opisana przez Mateusza trafia w sedno moich problemów.

Miotam się w tej życiowej łódeczce, ale przynajmniej mam twardy grunt pod  nogami. Tęsknię za czymś więcej, niż ta mała chybotliwa przestrzeń, ale boję się ryzykować. Deklaruję, że Bóg jest dla mnie ważny, ale nie potrafię mu do końca zaufać. Kiedy myślę, że chyba tak, okazuje się, że jednak nie.  Czasem czuję się zdolna do wielkich rzeczy, a czasem do niczego. Wzloty i upadki to moja codzienność, w każdej dziedzinie.

"Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!"

"Przyjdź"

Tak po prostu? Dobra, to idę. Głęboko tu trochę... O nie, o nie, o nie!

Jezus chwyta mnie mocno za rękę kolejny raz i tylko widzę w jego oczach to pytanie, które mnie zawstydza: Czemu zwątpiłaś...

A mogłoby być tak: 

"Kiedyś dostałam od Boga zapewnienie, że mam wejść w szalejące fale. Zaryzykowałam. Dopiero w chwili, gdy uczyniłam pierwszy krok spod mojej stopy wynurzyła się solidna skała. Kolejny krok - to samo. Ruszyłam w ciemno".
Ola Scelina 
(z książki Marcina Jakimowicza "Pan Bóg? Uwielbiam")

"Odwaga nie jest brakiem lęku,
lecz lękiem pokonanym przez wiarę".
 
                                                                                         Catherine Doherty

Może kiedyś będzie mi dana taka wiara ... Czuję, że Pan ją pomału umacnia, że ma moc wykonać we mnie pracę tabunu terapeutów i kierowników duchowych, których jakoś jeszcze nie napotkałam na swojej drodze:-) Kiedy niedawno pod wpływem impulsu zaczęłam szukać pomocy w przepracowaniu pewnego tematu, natrafiłam OD RAZU na kilka tekstów, które na ten moment właściwie rozjaśniły mi sprawę... A najlepsze, że wszystkie te książki miałam na swojej własnej półce :-) Planuję sobie owe mądrości wynotować, może nawet tutaj. 

Póki co dekoncentrują mnie teksty w stylu
"Mamo, mogę wymienić ci dni tygodnia?" albo "Jak mi nie włączysz smoka Barnaby to nie będę cię lubić!"  albo "Widzę moją wyobraźnie, wiedzę ją!"
:-)

A Mietek Szcześniak nuci nam ks. Twardowskiego:





Komentarze

CEGmaRUTka pisze…
Ostatnio jestem zachęcana do większej wiary i ufności Jezusowi w codziennych sprawach. Bardzo chcę się w tym rozwijać! Zmagam się jednak z tym czy, gdy podejmuję jakąś decyzję wiary, czy to jeszcze totalna ufność w Boże niczym nieograniczone możliwości czy już mój brak mądrości...
Marta pisze…
Też sporo czytam o zawierzeniu. Z praktyką różnie...
Jest takie powiedzenie, że najlepiej ufać, jakby wszystko zależało od Boga, a działać, jakby wszystko zależało ode mnie. Myślę, że kiedy ufnie rzucamy się w ramiona Jezusa, a podjęte decyzje niosą ze sobą pokój serca, nasz własny brak mądrości bardzo nam nie zaszkodzi :-))
Ale mam też taki cytat wynotowany: "Dopóki zawierzenie nie jest całkowite, dopóty też nie można oczekiwać od Boga, że przejmie całą odpowiedzialność. Otwartość na działanie Ducha Św w praktyce bardzo łatwo może zamienić się w otwartość na podświadomość danej osoby i jej natchnienia" ...

Popularne posty z tego bloga

Desery dla mamy karmiącej skazańca białkowego :-)

Pomyślałam, że przygotuję sobie taką linkownię do sprawdzonych przy Ani przepisów, bo skaza lubi się w rodzinie powtarzać... Poza tym to bardzo smaczne przekąski, a tych nigdy za wiele, prawda? Może komuś się przyda.
Ps. Zauważyłam, że blog ostatnio zrobił się mocno kulinarny ;-)



Uniwersalne muffinki

"Biszkopt" na bardziej wykwintne ciasto lub tort

Rozpustny tort czekoladowy, jeśli nie będzie uczulało kakao

Genialny murzynek karobowy

Bajaderki karobowe

Piszinger karobowy

Drożdżówka - raczej nie zawiedzie, bo pulchność zapewniają drożdże, nie jajka

Piernik

Przepisy z Pysznej diety nigdy mnie nie rozczarowały. Są proste, nie wymagają wyszukanych składników, jak czasem na innych blogach wegańskich.

Kruche ciasteczka lub ciasto, ewentualnie krucho-drożdżowe z owocami. Przepisy generalnie łatwo modyfikować, pomijając jajko i nabiał. Masło można zastąpić margaryną z każdego dyskontu (nie może zawierać masła lub serwatki), tudzież olejem - najzdrowiej.
Często robięTO 

Kremówka: ciasto francu…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…

Koniec lata

Jakoś tak mam jesienią, że robię się bardziej sentymentalna... Bardziej też dotykają mnie niektóre sprawy, częściej się wzruszam. Włączam stare płyty, odgrzebujemy jakieś antyczne starocie filmowe :-) Myślę o dawnych znajomych, choć od lat nie mamy kontaktu. Oglądam zdjęcia z młodosci ;P
Pojechałabym w góry... Ja, która wybitnym górołazem nie jestem i na obozie studenckim zawsze wybierałam najłatwiejsze trasy albo dyżur w kuchni. Piękne to były czasy... Wrzesień mi to wszystko przypomina. 



Zatęskniłam też za robótkami, bo marznę i postanowiłam coś zrobić na drutach albo szydełku, koniecznie z wełny, bo czapki wokół tylko akrylowe. Czas jest, bo od kiedy dzieci same zasypiają, wieczorne rytuały idą nam bardzo sprawnie i pojawił się nieznany nam dotąd czas dla rodziców po dwudziestej :-)


Ostatnio wspominaliśmy trochę lato.  Dla mnie osobiście bardziej relaksujące, niż rok temu, bo z niemowlęciem na ręku trudno mówić o jakimś sensownym wypoczynku... Brożek wtedy jeszcze nie chodził, więc o…