Przejdź do głównej zawartości

Bałagan na patelni, czyli szakszuka z peczukiem

Shakshouka to takie danie, do którego można uprzątnąć z lodówki różne resztki, zwłaszcza po świętach. Podobno ma tyle wersji, ilu kucharzy ją przyrządza, a oznacza "bałagan". Nie jestem w stanie zweryfikować, czy naprawdę tak się tłumaczy, ale tak właśnie wygląda na patelni :) I smakowicie pachnie... Syci i gwarantuje błogi start w sobotnie obowiązki :)
Dziś zrobiłam pierwszy raz, na pewno nie ostatni, ileż można jeść klasyczną jajecznicę ;)
Wykorzystałam posiekaną cebulę, dwa ząbki czosnku, resztkę kiełbasy jałowcowej, puszkę pomidorów, różne przyprawy-wszystko podsmażone na patelni, na to cztery jajka do ścięcia i żółty ser do posypania oraz pietruszka. Dla Ambrożego oczywiście "peczuk"... Bo czemu nie jeść pomidorów z keczupem, skoro można żurawinę, oliwki i makaron na słodko?
Pyszne odkrycie, które zawdzięczam Kameralnej:)

Natomiast Edycie z Wichrowego Wzgórza długo będę wdzięczna za inny przepis - kosmetyczny, choć też z jadalnych składników. Dezodorant z oleju kokosowego :-) Ponieważ nie wierzyłam, że może być skuteczny, z czystej przekory rozpuściłam w łyżce oleju po łyżce sody i mąki ziemniaczanej, zlałam do pudełeczka po kremie i używam od miesiąca. Jeszcze się nie skończyła ta mała porcyjka próbna... Koszt praktycznie żaden, skuteczność nie do pobicia przez żaden produkt sklepowy. Nie wspomnę o zdrowiu, choć dla mnie w ogóle nie był to argument, po prostu miałam dość zniszczonych ubrań od antyperspirantów 24h czy 48h różnych firm i tak samo zaśmierdzających bluzki... Wprawdzie Ania wyznała mi ostatnio, że chciałaby pachnieć jak koń wyczyszczony kwiatami(!), ja jednakowoż tych pragnień nie podzielam. Nie podzielam też pasji do produkcji domowych mazideł, ale to jedno okazało się moim wybawieniem.

Z kolei przed świętami Niebałaganka zainspirowała mnie do innego niż zwykle wykorzystania magicznych gąbek. Myślałam, że zostały wymyślone do zmywania ze ścian dziecięcych rysunków, a tu proszę-ludzie wykorzystują do tylu innych rzeczy! :-) Zaraz zrobiłam zapas, bo w Rossmanie była promocja, a gąbki znikają w trakcie używania;) Na razie doczyściły mi samą wodą(!) kabinę prysznicową, zlew w kuchni, kuchenkę, czajnik i plastikowe ramy okienne-onegdaj białe;) Resztę zastosowań może sprawdzę przy następnych wielkich porządkach. Czyszczenie fug brzmi na przykład intrygująco... Nawet nie pamiętam, jakiego były pierwotnie koloru;p

Szkoda, że nikt jak dotąd nie opatentował  magicznego sposobu na tapicerkę kuchennych krzeseł, bo z naszych sanepid mógłby prawdopodobnie zabezpieczyć próbki menu z ostatnich kilku lat... Kolejne plamy już nie robią na mnie wrażenia, zawsze pierwsza boli najbardziej ;-) Ale jakoś nie pomyśleliśmy na początku małżeństwa, że warto inwestować od razu w dziecioodporne sprzęty... Okna z odpinanymi klamkami. Kuchenkę z wbudowanym zabezpieczeniem. Piekarnik najlepiej na większej wysokości. Więcej szafek wiszących. W ogóle więcej szafek. Zdejmowane pokrycia i krzesła bez obicia. Zmywalne farby do ścian. Talerze z Ikea, a nie porcelanę z Chodzieży. Szersze łóżko. Dodatkowy pokój na wiecznie suszące się pranie i górę suchego do poskładania.
Nawet, gdyby ktoś nas WTEDY uprzedził, to i tak pewnie byśmy nie uwierzyli w dewastacyjne moce tych małych istot. Zresztą czasem lepiej nie wiedzieć za dużo, bo się można zniechęcić... A tak przynajmniej ród ludzki kwitnie, bałagan przejściowo też.  U Niebałaganki pewnie nie, ale to nic. Przeżyjemy :-)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Desery dla mamy karmiącej skazańca białkowego :-)

Pomyślałam, że przygotuję sobie taką linkownię do sprawdzonych przy Ani przepisów, bo skaza lubi się w rodzinie powtarzać... Poza tym to bardzo smaczne przekąski, a tych nigdy za wiele, prawda? Może komuś się przyda.
Ps. Zauważyłam, że blog ostatnio zrobił się mocno kulinarny ;-)



Uniwersalne muffinki

"Biszkopt" na bardziej wykwintne ciasto lub tort

Rozpustny tort czekoladowy, jeśli nie będzie uczulało kakao

Genialny murzynek karobowy

Bajaderki karobowe

Piszinger karobowy

Drożdżówka - raczej nie zawiedzie, bo pulchność zapewniają drożdże, nie jajka

Piernik

Przepisy z Pysznej diety nigdy mnie nie rozczarowały. Są proste, nie wymagają wyszukanych składników, jak czasem na innych blogach wegańskich.

Kruche ciasteczka lub ciasto, ewentualnie krucho-drożdżowe z owocami. Przepisy generalnie łatwo modyfikować, pomijając jajko i nabiał. Masło można zastąpić margaryną z każdego dyskontu (nie może zawierać masła lub serwatki), tudzież olejem - najzdrowiej.
Często robięTO 

Kremówka: ciasto francu…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…

Koniec lata

Jakoś tak mam jesienią, że robię się bardziej sentymentalna... Bardziej też dotykają mnie niektóre sprawy, częściej się wzruszam. Włączam stare płyty, odgrzebujemy jakieś antyczne starocie filmowe :-) Myślę o dawnych znajomych, choć od lat nie mamy kontaktu. Oglądam zdjęcia z młodosci ;P
Pojechałabym w góry... Ja, która wybitnym górołazem nie jestem i na obozie studenckim zawsze wybierałam najłatwiejsze trasy albo dyżur w kuchni. Piękne to były czasy... Wrzesień mi to wszystko przypomina. 



Zatęskniłam też za robótkami, bo marznę i postanowiłam coś zrobić na drutach albo szydełku, koniecznie z wełny, bo czapki wokół tylko akrylowe. Czas jest, bo od kiedy dzieci same zasypiają, wieczorne rytuały idą nam bardzo sprawnie i pojawił się nieznany nam dotąd czas dla rodziców po dwudziestej :-)


Ostatnio wspominaliśmy trochę lato.  Dla mnie osobiście bardziej relaksujące, niż rok temu, bo z niemowlęciem na ręku trudno mówić o jakimś sensownym wypoczynku... Brożek wtedy jeszcze nie chodził, więc o…