Przejdź do głównej zawartości

Multitasking niedzielny

Śmiałam się dziś z "Typów rodziców uczestniczących we mszy dla dzieci", pewnie dlatego, że znam ten ból z autopsji :) Przerabialiśmy i spacerowicza, i luzaka, i zestresowanego, i tragarza. Pecha nigdy nie mieliśmy. Panika też nam się nie zdarzała, ale wszystko przed nami, bo zaczęliśmy ostatnio częściej chodzić całą rodziną. Choć niekoniecznie na mszę dla dzieci, bo poziom decybeli i ogólnego rozluźnienia jest bardziej demoralizujący, niż pouczający, jeśli chodzi o naukę zachowania w kościele...

Mogłabym dodać do listy pozycję "rodzic zazdrośnik" - zazdrości innym dziecka śpiącego całą mszę/siedzącego na kolanach/bawiącego się po cichu/mówiącego szeptem. I "rodzic sfrustrowany" - bo zasadniczo przyszedł w innym celu, niż temperowanie potomstwa...

Zgadywanie z wyprzedzeniem niecnych zamiarów w stylu obrywanie kwiecia, przewracanie świeczników, spadanie z ławki, potykanie się o kabel od mikrofonu scholi czy wzajemne niesnaski oraz nieporozumienia w słowie i czynie w stosunku do innych dzieci wymaga z pewnością przytomnego i czujnego umysłu. Chciałabym wierzyć, że nieuniknione rozproszenia, których dostarczają wiernym własne i cudze dzieci, pozwalają ćwiczyć się w różnorakich cnotach - takiej na przykład miłości bliźniego, który przychodzi z dziećmi czy nadziei, że następnym razem jednak przyjdzie na inną godzinę albo usiądzie w drugiej nawie ;) Jedno jest pewne -  przy niskim ciśnieniu energiczne maluchy pozwalają nie przysnąć na kazaniu. A dziś było to realne zagrożenie :-)

Na szczęście to, jak razem potrafią w zgodzie patrzeć na "kociągi", przekłada się też na interakcje w innych miejscach. A Brożek w zabawie idzie za Anią jak w dym i we wszystkim naśladuje. Trochę więc broją, trochę rozbrajają swoją autentycznością. Dwulatek padający na kolana i usiłujący się przeżegnać napawa mnie dumą:-) Choćby za chwilę stanowczo i burzliwie domagał się natychmiastowego opuszczenia świątyni...


Komentarze

Ł-apaczWiatru pisze…
...no i jeszcze to "Amko!" :)przy podmiesieniu, przed Komunią Św :)
CEGmaRUTka pisze…
Tak na zachętę odnośnie hałasu w kościele... :-)

"Wszystkie narody, klaskajcie w dłonie2,
wykrzykujcie Bogu radosnym głosem" Psalm 47

"Radośnie śpiewajcie Bogu, naszej Mocy,
wykrzykujcie Bogu Jakuba!
Zacznijcie śpiew i w bęben uderzcie,
w harfę słodko dźwięczącą i lirę!
Dmijcie w róg na nowiu,
podczas pełni, w nasz dzień uroczysty!2
Bo to jest ustawa w Izraelu,
przykazanie Boga Jakubowego." Psalm 81

"Radośnie wykrzykuj na cześć Pana, cała ziemio,
cieszcie się i weselcie, i grajcie!
Śpiewajcie Panu przy wtórze cytry,
przy wtórze cytry i przy dźwięku harfy,
przy trąbach i dźwięku rogu:
radujcie się wobec Pana, Króla!" Psalm 98

"Wykrzykujcie na cześć Pana, wszystkie ziemie;
służcie Panu z weselem!
Wśród okrzyków radości stawajcie przed Nim!
Wiedzcie, że Pan jest Bogiem2:
On sam nas stworzył, my Jego własnością,
jesteśmy Jego ludem, owcami Jego pastwiska.
Wstępujcie w Jego bramy wśród dziękczynienia,
wśród hymnów w Jego przedsionki;
chwalcie Go i błogosławcie Jego imię!" Psalm 100

Marta pisze…
Gdybyż ten hałas był na cześć Pana... ;)

Kościół to nie plac zabaw, tylko obszar sacrum, ktorego mało doświadczamy w zwykłym życiu. Myślę, że niektórzy za bardzo pozwalają dzieciom wyrażać siebie. Bo albo sami nie czuja, że to w danym momencie niestosowne, albo po prostu nie mają posluchu i potomstwo wlazi im na głowę-trochę tu mam swoje za uszami...dlatego staramy się dyscyplinowac, kiedy w moim odczuciu naturalne zachowanie maluchów może dekoncentrowac innych, zwłaszcza tych, którzy nie chodzą ma msze dla dzieci, ale dzieci przychodzą na ich;). Ja sama, kiedy idę bez obstawy i chcę się modlić w skupieniu, osoby ktore zapominaja gdzie są toleruje do pewnego momentu, niestety...irytuje się:(

Z drugiej strony chcę, żeby moje w kulturalny i radosny sposób pozostały spontaniczne i dobrze się czuły w kościele. Jako miejscu i wspólnocie...

Popularne posty z tego bloga

Desery dla mamy karmiącej skazańca białkowego :-)

Pomyślałam, że przygotuję sobie taką linkownię do sprawdzonych przy Ani przepisów, bo skaza lubi się w rodzinie powtarzać... Poza tym to bardzo smaczne przekąski, a tych nigdy za wiele, prawda? Może komuś się przyda.
Ps. Zauważyłam, że blog ostatnio zrobił się mocno kulinarny ;-)



Uniwersalne muffinki

"Biszkopt" na bardziej wykwintne ciasto lub tort

Rozpustny tort czekoladowy, jeśli nie będzie uczulało kakao

Genialny murzynek karobowy

Bajaderki karobowe

Piszinger karobowy

Drożdżówka - raczej nie zawiedzie, bo pulchność zapewniają drożdże, nie jajka

Piernik

Przepisy z Pysznej diety nigdy mnie nie rozczarowały. Są proste, nie wymagają wyszukanych składników, jak czasem na innych blogach wegańskich.

Kruche ciasteczka lub ciasto, ewentualnie krucho-drożdżowe z owocami. Przepisy generalnie łatwo modyfikować, pomijając jajko i nabiał. Masło można zastąpić margaryną z każdego dyskontu (nie może zawierać masła lub serwatki), tudzież olejem - najzdrowiej.
Często robięTO 

Kremówka: ciasto francu…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…

Koniec lata

Jakoś tak mam jesienią, że robię się bardziej sentymentalna... Bardziej też dotykają mnie niektóre sprawy, częściej się wzruszam. Włączam stare płyty, odgrzebujemy jakieś antyczne starocie filmowe :-) Myślę o dawnych znajomych, choć od lat nie mamy kontaktu. Oglądam zdjęcia z młodosci ;P
Pojechałabym w góry... Ja, która wybitnym górołazem nie jestem i na obozie studenckim zawsze wybierałam najłatwiejsze trasy albo dyżur w kuchni. Piękne to były czasy... Wrzesień mi to wszystko przypomina. 



Zatęskniłam też za robótkami, bo marznę i postanowiłam coś zrobić na drutach albo szydełku, koniecznie z wełny, bo czapki wokół tylko akrylowe. Czas jest, bo od kiedy dzieci same zasypiają, wieczorne rytuały idą nam bardzo sprawnie i pojawił się nieznany nam dotąd czas dla rodziców po dwudziestej :-)


Ostatnio wspominaliśmy trochę lato.  Dla mnie osobiście bardziej relaksujące, niż rok temu, bo z niemowlęciem na ręku trudno mówić o jakimś sensownym wypoczynku... Brożek wtedy jeszcze nie chodził, więc o…