Przejdź do głównej zawartości

Poranek

Jest 9:00. Zazwyczaj od dwóch godzin w porannym rozruchu towarzyszy mi Brożuś. Dziś słodko  odsypia jeszcze nocne harce, a ja rozkoszuję się ciszą. To takie rzadkie w moim życiu :-) Teoretycznie mogłabym sobie sama organizować takie błogie chwile samotności, wstając wcześniej. Duużo wcześniej. Tak robią niektóre matki. Ale mnie się to nie kalkuluje ;-) Uwielbiam za to takie niespodzianki, jak dziś. Porządek w kuchni, tykanie zegara, spontaniczna i szczera modlitwa, idealnie gorąca herbata, chrupiące jabłko i ten strumień myśli, który mam możliwość od razu przelewać na bloga. W nocy miałam co prawda nieco inne zdanie na ten temat synowskich fanaberii, ale nie ma tego złego. Zostało mi wynagrodzone ;)

Pomyślałam dzisiaj, że trochę jestem takim robotnikiem ostatniej godziny... Bardziej cenię czas spędzany tylko z synkiem. Minęło 2,5 roku od jego urodzenia - od kolejnej wielkiej życiowej zmiany, kiedy nasz świat ponownie stanął na głowie i tak naprawdę dopiero wraca sukcesywnie do równowagi. Tymczasem już za trzy miesiące Ambroży wyfrunie spod moich skrzydeł, wkraczając w przedszkolny świat... Nastąpi kolejna rewolucja i reorganizacja. A dopiero co przyzwyczaiłam się do naszego wspólnego rytmu.
Jeśli czegoś mi żal, to tego niepotrzebnego opędzania się od dzieci, jak od dzikiej szarańczy, która tylko nieustannie bzyczy i zakłóca mój wewnętrzny spokój. Ile energii straciłam, próbując go utrzymać, zamiast popłynąć z prądem powszedniej nieprzewidywalności... Poświęcać czas na 100%, doceniając przywilej, jakim jest obecność tych moich skarbów. Jakim jest ta ich totalna szczerość w całej gamie emocji, czułość i zaufanie, którymi  mnie obdarzają. Jakim jest to moje "zwolnienie" od obowiązków zawodowych...
Tak myślę dziś, w porannym przypływie refleksji nad życiem ;) Jednocześnie wiem, że macierzyństwo to nie tylko piękne założenia i szlachetne postanowienia, ciche poranki, kiedy planuje się dzień i obiecuje zmiany... Czasem zapominam o BHP i mały wybuch rozsadza na chwilę nasz poukładany świat, pieczołowicie sklejany na nowo już minutę później. Na razie nauczyłam się tylko nie łudzić, że "już nigdy"...  Bo, jak donoszą różne badania psychologiczne, dzieci przy matce zachowują się najgorzej. Z prostego powodu -  czują się bezpiecznie, nie muszą "być grzeczne" jak w przedszkolu, bo puszczają tłumione emocje, bo mama zaradzi zmęczeniu, bo są przecież w domu i mogą być sobą, tak jak akurat się czują. I mają do tego prawo. Gorzej, że my dorośli też chcemy mieć tak dobrze, jak dzieci ;) A naszym prawdziwym zmęczonym domowym "ja" obrywają rykoszetem najbliżsi... Na szczęście to oni również zgarniają to, co najlepsze i dzielą najpiękniejsze chwile :-)

A mój samotny poranek właśnie dobiegł końca. To niesamowite, że taki mały szkrab odeśpi sobie rano dokładnie tyle, ile stracił w nocy :-)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…