Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2017

Stara miłość nie rdzewieje

Pieniny mam zapisane w genach :-) Wielokrotne pobyty za dzieciaka w Krościenku i okolicach zostawiły trwały sentyment. Na studiach próbowałam zapałać miłością do Tatr, ale Giewont okazał się szczytem moich możliwości :-) Za wysoko, za długo, zbyt wiele potu i łez ;-) Przecież to nie nikt inny z naszej dość licznej rodziny, tylko ja we własnej osobie, jako początkująca nastolatka, położyłam się pod krzakiem w drodze na Gęsią Szyję i oznajmiłam rodzicom, że dalej nie idę. Poszłam, ale na obozie studenckim ten szlak od początku był na indeksie tras zakazanych. A jest chyba najłatwiejszy (nie licząc dolin), więc nie wiem, jakim cudem doszłam na Giewont, chyba na skrzydłach rówieśniczej ambicji ;-) Pieniny są więc idealne, jak na mój gust. Nie tak majestatyczne, groźne, męczące i czasochłonne, a równie malownicze. Przyjazne i dostępne. Idealne na urlop z małymi dziećmi. Mieliśmy dużo frajdy, że swoimi małymi stópkami wydreptują szlaki naszej podróży poślubnej, że jedzą lody "U Marysi&…