Przejdź do głównej zawartości

Jesienny zastrzyk słońca

Spełniło się moje małe marzenie o wypadzie w góry jesienią! Dodajmy - ciepłą, złotą, polską jesienią :-) Coś pięknego... Pogoda była tak cudowna w miniony weekend, że wyciągnęła na szlak tłumy ludzi. Nie było takiej możliwości, żeby w Samotni poczuć choć gram samotności ;-) Ostatnio byliśmy tam razem dziewięć lat temu, aż nie do wiary. Cieszę się, że pokazaliśmy dzieciom ten piękny zakątek, w końcu były już w Beskidach, Tatrach i Pieninach, a w naszych najbliższych Karkonoszach dopiero teraz i bardzo krótko. Ale zawsze coś :-)



 Z wymiany rur w łazience zrobił nam się mały remont. Szczerze wierzyłam, że zajmie to dwa dni - zajęło dwa tygodnie i kosztowało sporo frustracji. Ponieważ pękła ściana w pokoju obok, trzeba było odsunąć regały i jakoś je wkomponować pod okno, obok kabiny prysznicowej ;-) Dziurę zagipsować, wysuszyć, odmalować, jeszcze śmierdzi farbą... Ale już książki można wstawiać z powrotem na półki. Salon odhaczony. Trzeba jeszcze pomalować ścianę u dzieci, gdzie też dwa dni mieliśmy dziurę na wylot do sąsiadów. A skoro już brudzić i smrodzić, to sypialnia też czeka na odświeżenie po ośmiu latach. Niby nic, a tyle ambarasu. Najbardziej czasochłonne jest nie samo malowanie, ale wynoszenie mebli, naklejenie taśm zabezpieczających, mocowanie folii, sprzątanie. Nie lubię tego całego bałaganu i po prostu nie znoszę kwaśnego zapachu farb... Ale taka jest cena zmian, w dodatku bardzo już koniecznych, więc co zrobić :-) Wizualizuję sobie efekt końcowy, ale jeszcze trochę to potrwa. Zresztą remonty wszędzie: elewacja przedszkola, nasza ulica, pobliski park, teren przy kościele...  Wyjazd za miasto był mi bardzo potrzebny jako antidotum na brzydotę wokół. Bardzo pożądane są też o tej porze roku i podupadłego nastroju good-feeling movies i książki, książki, książki. Ostatnio biblioteka była dla mnie łaskawa i uraczyła stosem nowości, a z filmów przypadł mi do gustu kojący dramat obyczajowy z Jane Fondą i Robertem Redfordem "Our souls at night". Ogląda się z uśmiechem. (I zazdrością, że można tak wyglądać w wieku 80. lat :-) Polecam, Netflix ma go w swoich nieprzebranych zasobach. Po polsku, oczywiście, pod tytułem "Nasze noce".



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…