Przejdź do głównej zawartości

Perfekcjonizm niejedno ma imię

Jakoś tak otarłam się ostatnio o temat perfekcjonizmu i być może dobrze by mi zrobiło podrążyć go nieco głębiej. W przypadki nie wierzę. Może to jakiś znak :-) Gdzieś w głębi serca jestem na pewno taką niespełnioną perfekcjonistką. Chociaż na pozór nie mam wiele wspólnego z pewnym moim wyobrażeniem perfekcyjnej żony i matki, idealnej gospodyni, spełnionej kobiety, pracowitej i samodzielnej, pewnej siebie, swojego stylu, decyzji, wyborów - od metod wychowawczych po zakupy. Chociaż Ł. powiada, że z taką mną by się nie ożenił ;-) Może ma rację. Ja Pana Idealnego też bym się bała :-)

Perfekcjonista według słownika to nie tylko człowiek perfekcyjny, ale także ten chcący osiągnąć perfekcję. Ja w wielu dziedzinach bym chciała... A że nie potrafię - bywam często sfrustrowana i niezadowolona z siebie. Nie wiedziałam natomiast, że wyróżnia się aż kilkanaście typów perfekcjonistów, z czego w kilku spokojnie mogę się odnaleźć... Może nie jestem pedantką, może nie profesjonalistką w każdym calu, do pracusia też mi daleko, ale już taki "odkładacz"? Który czeka na idealny czas i warunki, aż będzie gotów.  A na ogół nigdy nie jest. Bo się boi porażki, złej opinii. To przecież ja :-) Ciągle niewystarczająco dobra i przygotowana, żeby wyjść ze swojego schowka.  Czy taki "gniewny dawca", który robi więcej, niż się od niego oczekuje, wyręcza wszystkich wokół, bo się przecież lepiej na tym zna, a potem zdziwiony, że nikt nie dziękuje, nie docenia... Aż nadchodzi moment, że nieistotna kropla przelewa czarę goryczy i następuje wielki wybuch. Wersja perfekcjonisty chyba często dotykająca mamy na pełen etat. W tym mnie niestety.

Ostatnio tyle tematów kłębi mi się w głowie i tyle spraw chciałabym ogarnąć, że czuję się przytłoczona i poirytowana tym mentalnym bałaganem... W efekcie nie potrafię nawet podjąć decyzji, jaki materac kupić dla B. Utonęłam za to w wirtualnym morzu dodatków i dekoracji do dziecięcego pokoju, kalendarzy adwentowych i stajenek betlejemskich. Tak, w październiku. A czas nie jest z gumy, zakupy się same nie zrobią, obiad nie ugotuje. Odrywam się wreszcie od komputera po niespecjalnie efektywnym przedpołudniu, idę nabuzowana po dzieci i już na starcie naszego czasu razem jestem przepełniona trudnymi emocjami. Im się to momentalnie udziela, a po kilku kolejnych godzinach mam ochotę wystrzelić się w kosmos. Wieczorem uciekam tam gdzie mogę, czyli do najbliższego sklepu po dynię na zupę, wracam z siatką słodyczy i naklejkami 3D na przeproszenie. Bez dyni. Beznadziejna jestem :-)

 Tato,
nie chcę już dłużej udowadniać innym na jak wiele mnie stać. Obdarz mnie swoim pokojem i ucisz moje serce. Przekonaj mój mały móżdżek do tego, że jestem kochana niezależnie od tego, czy aktualnie coś osiągam, czy po prostu wytrwale pracuję.

Zabierz ode mnie myśli, które każą wierzyć, że na miłość trzeba sobie zasłużyć. Rozpuść w swojej miłości mój lęk przed odkryciem przed innymi tego, jaka jestem naprawdę. Naucz mnie cieszyć się z tego, co mam bez myśli z tyłu głowy, że mogłabym mieć więcej.
Uwolnij mnie od stanu ciągłego niezadowolenia. Swoim czułym głosem przypominaj mi, że wcale nie mam takiej kontroli ani wpływu na rzeczywistość, co do którego mam pewność, podejmując się pewnych działań. Zdław we mnie pokusę naprawiania, kontrolowania i uzyskiwania aprobaty. Odbierz mi fałszywe poczucie wszechmocy i hiperodpowiedzialności, które prawie zawsze są formą ucieczki, albo mechanizmem obronnym.
Nie chcę już dłużej używać perfekcjonizmu jak koła ratunkowego w reakcji na niepewność życia.
Jestem już zmęczona.
Amen.

Modlitwa opublikowana przez Izę Wojtowicz - na jej profilu Przekorna po katolicku 






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Matka w sieci

Serce boli, ale to ja...
Może nie tak do granic zdrowego rozsądku, przecież tylko (?!) facebook i chustoforum, kilka ulubionych blogów, żadnych przecież pinterestów, instagramów i innych życiowych porównywarek, o których zabawnie, ale trafnie napisała Dagmara, kończąc takim oto zdaniem:
Kiedy nie gapisz się w ekran, właśnie wtedy NIC Cię nie omija.
A ja się tak często gapię... Wplątałam się jak w niewidzialną pajęczynę w to moje okienko na świat, moje kontakty towarzyskie. Moją drogę ucieczki do świata dorosłych ...Narzędzie do załatwiania różnych spraw, od zakupów po wnioski urzędowe.
Bo karmienie jest nudne i trwa długo. Kto karmił, ten wie. Wczoraj przeczytałam całą książkę z Igim u piersi.
Bo zabaw z dziećmi też można mieć dość. Nigdy nie miałam do tego serca...
Bo czas dla siebie też jest ważny, dla równowagi. Może za dużo go sobie przydzielam?
Jak w tym znaleźć złoty środek, nie przesadzić ani w jedną ani drugą stronę? Być obecną na 100%,  nie 24h, bo tak się nie da, ale proporcjon…

Filmoteka ociężałego człowieka ;)

Ostatnimi czasy zapisuję w notesiku, co ciekawego przeczytałam i obejrzałam, bo pamięć mam krótką i zapytana, co warto obejrzeć w wolny wieczór, popadam w czarną otchłań zaawansowanej sklerozy. Wymienię filmy, bo jeśli chodzi o książki, to leci półka nowości z biblioteki ;-)
Odkryciem tego roku jest dla mnie bezapelacyjnie Netflix. Abonament wykupiłam dla serialu "The Crown", który skończył mi się niestety daaaawno temu, niemniej jak potrzebuję, to zawsze coś znajdę ciekawego. A  sekcja "kids" jest moim codziennym wybawieniem...


Poza The Crown, z sentymentem obejrzałam "Ania, nie Anna" i cieszę się, że niedługo pojawi się kolejny sezon. Nienajgorzej oglądało mi się także "The Letdown" - serial u "urokach" początków macierzyństwa. Mocno grający stereotypami, ale faktycznie czerpiący zagadnienia wprost z życia młodych rodziców... Szczebelek wyżej wchodzi film "Tully", na który wybrałam się do kina. Tu już klimat odbiega od zab…

Wyzwanie Minimalistki - tydzień drugi

18-24 stycznia 2015

Dzień 8 Gotuję nową potrawę

Żeby nie było tak monotonnie w kuchni :-) Wertujemy książkę Pascala i Okrasy, wybór pada na eskalopki indycze w papilotkach. Polecam :-)
ORYGINALNY PRZEPIS

Ps. Wersja dla mnie z bulionem zamiast śmietany była dużo gorsza :( indyk był twardy i smakował jak wygotowane mięso z rosołu. Ziemniaki bez zapieczonego sera to też nie to :-)

Dzień 9 Tworzę listę marzeń...

...ale w głowie, nie mam ochoty ich spisywać. Różne są, od banalnych i aktualnych pod tytułem masaż i przespana noc, po takie z gatunku, których spełnienia nie oczekuję, bo to są takie marzenia do pomarzenia :-)
Jakoś nie widzę związku tego zadania z minimalizmem czy prostym życiem...

Dzień 10 Opuszczam swoją strefę komfortu

Wybieram się z dziećmi na spotkanie "klubu mam".
Czy było warto... Nie wiem. Zrobiłam coś innego, coś nawet wbrew sobie. Co dało mi to wyjście, poza zmęczeniem i ubytkiem 20 zł w portfelu? Merytorycznie nic, jak napisałam na drugim bogu. Nikogo nie pozna…